Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

wtorek, 27 listopada 2018

Szarości

Szarość nie musi być nudna. Może być inspirująca. Może być elegancka. Może być... jaka jeszcze? Szarość połączona z bielą i czernią może stworzyć niebanalną kompozycję. Zaczęłam nieco poetycko, co oznacza, że nie jest to w moim mniemaniu ot, taka sobie robótka, obok której przejdę obojętnie. Nie, nie. Ta, powiem nieskromnie, wyjątkowo mi się podoba. Jest dopracowana w szczegółach, równa, elegancka - taka, jaką być powinna. Rzadko mi się zdarza być zadowoloną z efektu końcowego, ale w tym wypadku akurat jestem.

Kartka powstała z myślą o konkretnej, wyjątkowej osobie - muzyku, poecie, nauczycielu - obchodzącym 20. jubileusz pracy zawodowej. 

Kartka została zapakowana w pudełko, dopasowane kolorystycznie do kartki. Pudełko także ręcznie robiłam, nie kupowałam. 

I jeszcze coś, co rzadko zdarza się na moim blogu - mnóstwo zdjęć. Zapraszam do oglądania.


















Kartkę i pudełko zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy: Kolory - szary, czarny, biały.

poniedziałek, 19 listopada 2018

Haruni z czerwienią

Ponad rok trzeba było czekać na zakończenie dziergania tej chusty. I dzięki mojemu uporowi udało się ją skończyć jeszcze w miarę przyzwoitym terminie. Co najważniejsze - nie zalega w kącie i nie straszy swoją nieskończonością. 



Bardzo mi się podoba, choć początkowo miałam wątpliwości co do takiego połączenia kolorów, ale brnęłam dalej, bo szkoda było pruć. Jednak żeby uzyskać taki efekt, musiałam kilka razy ciąć nitkę. 


Włóczka jest bardzo wydajna, jeśli mowa o robieniu na drutach. Wydaje mi się, że szydełkowa chusta wyszłaby równie duża. Pozostała mi mniejsza połowa motka, może ciut więcej, może ciut mniej - tak czy siak, sporo - spokojnie wystarczy na jeszcze jedną chustę. 




Dane techniczne:
włóczka Liloppi Muffin zamówiona na stronie Liloppi >>KLIK<<
100% akryl, 100g ca. 800 m,
kolor: 06, waga 430g.

Wymiary:
175 cm x 110 cm.

Wzór: Haruni, autor: Emily Ross
dostępny na Ravelry >>KLIK<<



Chusta złożona, czeka na spakowanie i pójdzie dalej w świat. Oby sprawiła radość.

środa, 14 listopada 2018

Spódniczka w barwach narodowych

Po raz kolejny podejmuję próbę reaktywowania bloga po dłuższym czasie nieobecności. Niestety, nie można wygospodarować czasu na wszystko... Dziś wracam ze spódniczką uszytą "na szybko", z potrzeby, z okazji święta odzyskania niepodległości. Chciałam, żeby córeczka kiedyś wróciła do tych chwil i pomyślała, jak to mama zadbała o nią w 100. rocznicę... A czy tak będzie - zobaczymy.


Materiał z zasobów domowych.
Wymiary: szerokość w pasie - 57 cm,
długość - 35 cm. 


piątek, 14 września 2018

Rozety i pompony

Hej, hej! Witam wszystkich cieplutko. U mnie znowu blogowy przestój spowodowany powrotem do pracy, a w związku z tym przybyło obowiązków i ubyło czasu. Jeszcze w sierpniu udało mi się wyczarować kilkadziesiąt ozdób z papieru - pomponów i rozet, które posłużyły do dekoracji wiejskiej świetlicy. 

Rozety - w trzech rozmiarach: duże o średnicy 42 cm, średnie o średnicy 30 cm i małe o średnicy 21 cm. Ostatecznie małych nie zawiesiłam wcale, ale jeszcze się przydadzą. Rozety można bardzo łatwo wykonać i wyglądają bardzo dekoracyjnie. Zainteresowanych techniką ich wykonania odsyłam do internetu, gdzie można znaleźć wiele wskazówek i instrukcji.







Bibułowe pompony również wyglądają wdzięcznie w roli dekoracji. Z jednej rolki bibuły zrobiłam dwa pompony. I tak jak w przypadku rozet, tutaj także inspirowałam się internetowymi instrukcjami.



Na stoły prosta dekoracja - flakoniki z butelek i wstążek.


I rzut oka na całość. Jak Wam się podoba?




środa, 22 sierpnia 2018

Kolorowe rybki

Wakacje dobiegają końca, urlop też powoli staje się wspomnieniem... Niestety, stanowczo za szybko. Jednak jakieś pamiątki z wakacji trzeba mieć. W tym roku staram się urządzić kącik mojej córeczce, stąd pomysł, aby upiększyć go i zadbać o odpowiednie szczegóły. Jednym z nich są poduszki. Dziecię me wzięło do ręki gazetki, przejrzało i stwierdziło: "ciem jibke", "ciem domek", "ciem..." - lista życzeń jest dłuższa. W związku z tym przechodzimy do realizacji zamówień.

Rybki-poduszki wypatrzyłam w numerze 3/2017 "Handmade magazyn". Bardzo mi się spodobały, memu dziecku również. Tym sposobem powstały rybki - trojaczki - jedna dla naszej córeczki, dwie dla jej sióstr ciotecznych.


Do uszycia rybek wykorzystałam bawełniane tkaniny w różnych kolorach, w większości zakupione na materialki.pl oraz minky z ww sklepu. Wypełnienie to kulka silikonowa. 



Każda rybka ma 25 łusek z podwójnie złożonego materiału. I to właśnie one przysporzyły najwięcej pracy - wycięcie, zszycie, wywinięcie, prasowanie, przyszycie... Prawdę mówiąc, nie przemyślałam aż tak dogłębnie szycia tych poduszek i w ogóle nie pomyślałam, ile pracy trzeba będzie włożyć w ich uszycie. Musiałam się odnaleźć w trwającym remoncie wędrując z maszyną od pokoju do pokoju, dbając o to, aby nic się nie zgubiło.


Tył rybek uszyty jest z mięciutkiego i "przytulaśnego" minky. Wielkość poduszek: ok. 25 x 30 cm.





Jestem bardzo zadowolona z efektów mojej pracy. I choć czasem marzy mi się takie prawdziwe leniuchowanie, kiedy nie trzeba się nigdzie i z niczym śpieszyć, to jednak nie jest mi dany taki odpoczynek. Zbyt wiele pomysłów i spraw krąży mi po głowie. W związku z tym, że nie leniuchuję ani trochę nawet latem, moje rybki płyną do wyzwania Art-Piaskownicy pt. "Co robimy, gdy nie leniuchujemy".

sobota, 28 lipca 2018

Drugie życie jeansów i coś jeszcze

W poprzednim wpisie wspomniałam o "pamiątce", którą w tym roku przywiozłam znad morza. Nie jest ona ściśle związana z morzem, natomiast z robótkami ma wiele wspólnego. A cóż to takiego? Prezent od Cioci - maszyna do szycia Singer. Stara, znana i dobra marka, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mąż naprawił to, co było zepsute, dorobił to, czego brakowało i już można na niej szyć. Jednak jeszcze nie miałam czasu, żeby to cudo wypróbować. Może niebawem się uda.



Jeszcze zanim wyjechaliśmy nad morze, uszyłam organizer do samochodu. Wykorzystałam to, co miałam pod ręką, czyli porwane jeansy z mnóstwem kieszonek. Wykorzystałam niemal całe spodnie. Oczywiście szyłam dosłownie 5 minut przed wyjazdem. Wszyłam za krótkie gumki, później musiałam ciąć i sztukować. Ale, co najważniejsze, organizer spełnił swoje zadanie - dobrze jest mieć pod ręką kilka kieszonek na drobiazgi dla dziecka.


Bazę stanowią dwie nogawki tyłu spodni, na to naszyłam część przodu z kieszeniami, a na dole resztę przednich nogawek, z których powstała jeszcze jedna kieszeń. Z tyłu podszyte czarnym, nierozciągliwym materiałem. Bez większych upiększeń - nie było czasu na estetyczne dopieszczanie całości, zresztą nie widzę takiej potrzeby - w tym przypadku ma być przede wszystkim praktycznie.