Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Bociany

Bociany już dawno wróciły w nasze strony, a wraz z bocianami powracam i ja. Nie udaje mi się pogodzić życia rodzinnego, pracy zawodowej, wielu innych spraw i robótek. Doba jest za krótka albo nie umiem sobie tego czasu zorganizować. Cóż, spróbuje po raz kolejny wrócić do blogowania. Nie spodziewałam się, że ostatni wpis dodałam w styczniu; wiem, że było to dawno, ale żeby aż cztery miesiące temu?... Od tamtego wpisu zdążyłam uszyć czapkę i skleić kilkadziesiąt bibułowych magnolii - zdjęć brak.

Część minionego weekendu poświęciłam skończeniu wiosennego kompletu dla córeczki. W sumie roboty przy tym niewiele, ale swoje musiało odleżeć. 





Bawełniany materiał w bociany kupiłam w ubiegłym roku. Wtedy posłużył mi do uszycia książeczki sensorycznej i został spory zapas, który wykorzystałam do uszycia chustki. I jeszcze ciut ciut zostało.


Druga strona chustki i czapka zostały uszyte z szarej dzianiny.



I jeszcze słodka robótka...


Dziękuję wszystkim, którzy nie zapomnieli o mnie. Postaram się nadrobić blogowe zaległości. Miłego dnia!

sobota, 28 stycznia 2017

Kolorowy kominek

Szaliki są użyteczne, nie da się ukryć, jednak czasami w przypadku małych dzieci lepiej sprawdzają się kominki, zwłaszcza wtedy, gdy mróz trochę szczypie za mały nosek. W mojej szafie dziecięcego komina brak, ale wczoraj to się zmieniło. Z potrzeby serca siadłam do maszyny i w jeden poranek uszyłam mojej córci kominek. Powstałaby jeszcze czapka, ale minky zabrakło...

Kominek uszyłam z wyżej wspomnianego minky i materiału znalezionego w maminej szafie, sztucznego, ale trochę rozciągliwego, co w przypadku takiego przyodziewku jest wskazane.


Materiał ma delikatne kolory, dzięki czemu będzie pasował do różnych ubrań wierzchnich, a o to mi także chodziło. Zapewniam Was, że te prążki przeleżały swoje w szafie, myślę, że jakieś 20 lat na pewno.



Bardzo podoba mi się połączenie tych materiałów, zarówno kolorystyczne, jak i pod względem faktury. Milutkie i mięciutkie minky bardzo dobrze komponuje się z cienkim, delikatnym materiałem. 



Komin ma długość ok. 105 cm (w obwodzie, bez rozciągania) i spokojnie wystarcza na dwukrotne oplecenie szyi. Jak widać na zdjęciach, swoją zimową premierę kominek ma już za sobą, sprawdził się znakomicie. A ja zachęcona moim małym szyciowym sukcesem, myślę już o następnym "uszytku", tym razem bardziej wiosennym.



A że trochę mimochodem powstanie kominka zgrało się z wyzwaniem DIY, więc dołączam do zabawy pt. "Otuleni zimą".


środa, 18 stycznia 2017

Aniołek

Zmotywowałam się do sięgnięcia po igłę, kordonek i płótno, a właściwie to zainspirowałam się wyzwaniem Art-Piaskownicy pod tytułem "Anioł". Kiedyś chciałam zrobić taki mały anielski zastęp haftem Richelieu, ale do tej pory nie udało mi się. Teraz powstał drugi aniołek, według tego samego schematu co poprzedni. Haft Richelieu bardzo mi się podoba, nie odważyłam się jeszcze na zrobienie czegoś większego. Może w tym roku spróbuję.


Materiały: płótno, kordonek Ariadna Atłasek,
20 tex x 4, 10g/ 125 m.
Wzór: "Haft Richelieu", nr 2/14/53.
Wymiary: długość - 13 cm, szerokość - 8,5 cm.

Aniołka oczywiście zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy.


niedziela, 15 stycznia 2017

Zróbmy sobie szalik

Do zabawy zaprasza Bea Nicniewiem kusząc przy tym pięknymi motkami, z których można wydziergać szale i szaliczki. 

Turkusowe śnieżynki

Śnieżynki w takim kolorze i formie zachwyciły mnie już dawno, bo w 2014 roku. Czy zaczęłam je wtedy od razu robić? Nie pamiętam. Z całą pewnością szydełkuję je już od ponad roku. I wcale nie zrobiłam jakiejś zawrotnej ilości, ot, tyle co dla siebie. W sumie jest ich 20 i w tym sezonie już nie będą zdobiły domu, ale przydadzą się następnej zimy. Tym samym rozprawiłam się z moim kolejnym ufokiem, ufff... Jeszcze ich kilka pozostało, więc zabieram się w tym roku do roboty. I, oczywiście, muszę się starać, żeby nie wyprodukować kolejnych.



Materiały: kordonek Ariadna Karat 8,
col. 526, 76 tex x 2, 10g/ 65 m.
Wymiary: średnica - ok. 9 cm.
Wzór: "Sabrina Robótki Extra - 
Szydełkowe Boże Narodzenie",
zeszyt 6/ 2014.

wtorek, 3 stycznia 2017

Najlepsze

Najlepsze i najserdeczniejsze noworoczne życzenia przesyłam wszystkim, którzy jeszcze pamiętają o mnie i moim blogu. Życzę Wam dużo czasu, kreatywności, wspaniałych pomysłów, a przede wszystkim zdrowia i sił, aby zrealizować jak najwięcej planów. 

Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do w miarę regularnego blogowania i, oczywiście, do robótkowania. Dzisiaj rozprawiłam się z częścią szyciowych zaległości, jutro będę zmagała się dalej. Chcę w miarę szybko uwinąć się z książeczką sensoryczną, którą szyję, i zająć się innymi pracami. Oby tylko się udało. Trzymajcie kciuki. :-)

czwartek, 24 listopada 2016

Na dobry początek

Kolejną książeczkę sensoryczną zaczęłam szyć może ze dwa miesiące temu, jednak dopiero dzisiaj ostatecznie skończyłam to, co wtedy zaczęłam. Trochę przeleżało czekając na czas i wenę twórczą. I tak oto na dobry początek mogę pokazać dwie strony książeczki.

Strona pierwsza - tytułowa, w tęczowych barwach...


...a strona druga słonecznie żółta.


Początek książeczki wzbudził zainteresowanie i skusił mnóstwem wstążeczek.


Książeczkę, w dokładnie jej pierwszą stronę, zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - Kolory tęczy.


piątek, 18 listopada 2016

Koci transfer

Zatęskniłam za jakąś małą, prostą formą twórczości i zainspirowana wyzwaniem Art-Piaskownicy popełniłam kocie kolczyki. Nie mam dziś weny na długi wpis, więc będzie krótko, zwięźle i na temat.




Z jednej strony kotek w całej okazałości, a z drugiej pozostawił po sobie jedynie ślady łapek.

Wymiary: długość - 6 cm (z biglami - 7,5 cm),
szerokość - 2,5 cm.

Kolczyki zgłaszam na wyżej wspomniane wyzwanie, którego tematem jest kot: Art-Piaskownica - Kot.


niedziela, 23 października 2016

Imbryczek i spinka

Wreszcie udało mi się w natłoku codziennych zajęć wygospodarować tzw. chwilę dla siebie, a właściwie dla mojego bloga. Nie dodałam wpisu od ponad miesiąca. Ta sytuacje jest wynikiem kilku spraw, które ostatnimi czasy zajmowały i zajmują dużą część doby.

Jednym z tematów tego wpisu uczyniłam imbryczek, który został ozdobiony już mniej więcej miesiąc temu. Zdjęcia robiłam w pośpiechu, bo przygotowywałam pokój do remontu, stąd też drobny bałagan w tle. I na zrobieniu zdjęć się skończyło. Potem okazało się, że dzieląc czas na rodzinę, dom i pracę, naprawdę trudno wygospodarować chwilę na dodanie wpisu. Udaje się to dopiero dziś, kiedy moja córeczka słodko drzemie, a ja przygotowałam się do pracy przynajmniej na jutro.

Wspominam o pracy już kolejny raz... Cóż, wróciłam do pracy. Dostałam nową szansę, która mogłaby się później nie powtórzyć, więc trzeba było z niej skorzystać. Trzeba było przyzwyczaić się do nowego stanu rzeczy, inaczej organizować sobie czas... Nie było łatwo. Teraz już chyba powoli wszystko się ustabilizowało. Wracam także powoli do robótkowania. A oto i rzeczony imbryczek.



Jeszcze nie był używany, więc nie wiem, jak zdobienie zniesie kontakt z gorącą wodą i myciem. Jak zejdzie, to będę mogła ozdobić go jeszcze raz.




Drugim tematem dzisiejszego wpisu jest spineczka, którą popełniłam z konieczności i zapomnienia. Ot, po prostu miałam cały tydzień na przeszukanie sklepów, ale... zapomniałam. Dzień przed weselem okazało się, że nie ma, tego, co jeszcze jest potrzebne, żeby Mała Księżniczka wyglądała na weselu jak należy, czyli spinki do włosów. Dobrze, że mam trochę różnych przydatnych "klamocików" poupychanych po kątach. Maszyna poszła w ruch, potem igła z nitką trochę potańcowała i raz dwa uszyła się spineczka.





Jak już wspomniała, wracam do mojego małego robótkowego świata. Z pewnością nie będzie to twórczość bardzo intensywna, ale coś tam zawsze wyczaruję. Przyznam się, że czasem bardzo mi brakuje mojego hobby i chce się zrobić chociaż coś małego. Chce się czasem zatrzymać i wziąć taki maleńki, robótkowy oddech. Obecnie pracuję nad kolejną książeczką sensoryczną - wreszcie i moje dziecię będzie miało się czym bawić... Pamiętacie żabkę sensoryczną? Jest już dość wyeksploatowana, co mnie bardzo cieszy. :-)

wtorek, 6 września 2016

Pasiaste ponczo

Udało się. Powinno być już dawno skończone i używane. Miało się przydać na letnie, nieco chłodniejsze dni... Przyda się za to jesienią, a także wiosną, a może i latem przyszłego roku.

Ponczo zrobiłam z dwóch prostokątów, ale otwór na głowę wyszedł stanowczo za duży. Sięgnęłam więc po szydełko, popatrzyłam w internecie (a dokładnie >>TUTAJ<<), jak zrobić sznureczek sposobem i-cord, i teraz mam bardzo wygodny, regulowany otwór.


Wykorzystałam włóczki rozpychające się w pudełku, różnej grubości i rodzaju. Jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskałam. Tak wygląda przód...




...a tak tył. Sznureczek jest zszyty i związany - trochę za dużo go wisiało.


A tutaj lista włóczek, których użyłam w robótce:
- szara: Puchatek, 100% anilana, tex. 340 x 2, ok. 147 m/ motek;
- biała: YarnArt Gold, 100g/ 400 m, col. 9362, 92% akryl, 8% poliester;
- zielona: Oliwia, 100g/ 250 m, 25% wełna, 75% akryl, kolor 53263;
- niebieska: Doris, 100% akryl, 100g/ 150m;
- turkusowa: Madame Tricote Paris - Dora, col. 022, 100g/ 250 m, 100 % akryl;
- fioletowa: Loops & Threads Impeccable, 100% akryl, col. 01310; 
- żółta: Madame Tricote Paris - Dora, col. 028, 100g/ 250 m, 100% akryl.

Tym razem sięgnęłam po wzór zamieszczony w specjalnym wydaniu "Sabriny" - "Wzory na druty" (2/ 2015). Był to bardzo trafny wybór - szybko zapamiętałam wzór, a dzięki zróżnicowaniu kolorystycznemu nie był monotonny. Wymiary poncza to 42 cm x 54 cm.

Tak ponczo prezentuje się na małej właścicielce. :-)


Ponczo idealnie wpisuje się w kolejne wyzwanie Art-Piaskownicy - W paski


Jedną z motywacji do zrobienia poncza stał się Turniej Dziewiarski 2016. Tym samym udało mi się zaliczyć ostatnie zadanie pierwszego poziomu. 

Turniej Dziewiarski 2016
Lelewel 1 - zadanie 3 - Bo we mnie jest... szaleństwo

Nie wykorzystałam włóczek do końca i w związku z tym planuję dorobić jeszcze czapeczkę do kompletu. Ale zapasy wyrobiłam choć odrobinę, więc w tym miesiącu wspieram także akcję WZW.

Akcja WZW