Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

piątek, 31 grudnia 2010

Pod choinkę

Żeby nie zmarznąć zimą w głowę, potrzebna jest cieplutka czapka. I oczywiście musi być jeszcze ładna ;) W końcu nie byle jaka głowa będzie ją nosić, bo głowa mojej mamy. :) Kiedyś mama robiła mi różne sweterki, czapki i kamizelki, a teraz pora na mały rewanż. ;)


A tak się prezentuje na mojej głowie ;) Czapka nie jest aż tak "dziurawa", zrobiłam do niej spodnią warstwę, żeby było cieplej. I zawsze to przyjemniej czuć wiatr we włosach, a nie śnieg. Chociaż zimą to i wiatru lepiej nie czuć. :)



I jeszcze choinkowy maluszek - gwiazdka, która w zamierzeniu miała być dzwoneczkiem. Tzn. miał być z tego dzwoneczek, ale się trochę w oczkach przeliczyłam i wyszła gwiazdka. Też dobrze. :)

piątek, 24 grudnia 2010

Świątecznie :)



"Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
By wszystko się nam rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki,
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
Pozamieniały się w owieczki,
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choice barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
Aż do rozdziału ostatniego,
I niech nastraszy każdy smutek,
Tak jak goryla niemądrego..."

/ks. Jan Twardowski/


Wszystkim tym, którzy odwiedzają moją stronę, życzę Świąt pełnych radości, dających nadzieję, aby nie było to jedynie kilka wolnych (dla niektórych pewnie nie) dni, aby w codziennym biegu nie umknęła nam ta niezwykła Bożonarodzeniowa magia. Radosnych Świąt, Kochani!

Renia

A to już moja piękna leśna dama macha Wam radośnie gałązkami. ;)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Ocieplacz

Wreszcie zrobiłam pierwszy w swojej karierze futeralik na telefon. Przecież telefon zimą też marznie i potrzebuje ciepłego, włóczkowego kożuszka. ;) Długo szukałam natchnienia, aż wreszcie znalazła się motywująca duszyczka i etui się wydziergało. ;)



środa, 15 grudnia 2010

"Anioły pilnują nas...", czyli moja anielska opowiastka

Czy wytwory na poniższym zdjęciu to:
a) aniołki;
b) dzwoneczki;
c) nie wiadomo co?



Dążyłąm do tego, żeby to wyglądało jak a. Koleżanka stwierdziła, że przypomina b. A ja zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie wyszło mi c... ;) Nic to! Mam tu cały anielski zastęp radośnie trzepoczący frywolitkowymi skrzydełkami i szykujący się do odlotu.



Niektóre kolor na swoje kokardki pożyczyły od pomarańczy...



inne latem skradły kolor piwoniom i skrzętnie przechowywały go do grudnia...



kolejne zapewne beztrosko tarzały się w wiosennej trawie...



a niektóre bardzo radośnie huśtały się na kwiatach fuksji, bo jak inaczej wytłumaczyć ten kolorek? A może wpadły do kosmetyczki jakiejś damy i niechcący wypędzlowały się różem? Kto wie...



Ach, te psotne, wszędobylskie aniołki! Nie można ich upilnować! Ale to przecież "Anioły pilnują nas...", jak śpiewa Maryla Rodowicz. Ta piosenka, właściwie te trzy nucone w głowie słowa, towarzyszyły mi podczas frywolitkowych przygód z aniołami. ;)

Bardzo seredecznie zachęcam wszystkich do odwiedzenia strony www.marzycielskapoczta.pl i sprawienia, żeby czyjaś twarzyczka rozpromieniła się uśmiechem. Nie potrzeba wiele - wystarczy wysłać jedną zwykłą kartkę, napisać kilka słów, pokazać, że nikt na świecie nie jest sam, bo ktoś go przecież pilnuje. :)

Pozdrawiam!
Renia

P.S. W jaki sposób można wstawić baner na tego bloga? Czy to w ogóle jest możliwe?

wtorek, 14 grudnia 2010

Jingle bells, jingle bells

Może i te dzwonki nie dzwonią tak jak te u sań, ale za to cieszą oko. Mam nadzieję, że inne oczy też się na ich widok ucieszą. :)
Dzwonki wykonane techniką frywolitkową (zdjęcie podpatrzyłam chyba na forum), ze złotą nitką i koralikami, i jeszcze ze złotawymi kokardkami, w końcu to wyjątkowe święta, więc musi być dostojnie. :)





I jeszcze w nieco innym świetle.



Myszko, ten szalik Ci rozrysuję, tylko najpierw muszę sama się zastanowić, jak go robiłam, ponieważ to tak spontanicznie wychodziło. :) Ale elementy łączyłam w trakcie robótki, nie zszywałam ich po zrobieniu.

Pozdrawiam!

piątek, 10 grudnia 2010

Stara serwetka i nowe dzwonki

Robiąc porządki w szufladzie natknęłam się na kawałek płótna ozdobiony kwiatami. Potraktowałam go z należnymi honorami, wszak to jedna z pierwszych moich hafciarskich prac sprzed x lat. Popatrzyłam z sentymentem na tę serwetkę - wiem, że nie jest idealna, ale prezentuje się całkiem dobrze. :)



Poza tym kolejna para dzwonków otrzymała kokardki i poszła w świat. Następne w fazie produkcji. :)

sobota, 4 grudnia 2010

Chusta z szalem

Rzeczy niby znane z poprzednich wpisów, ale na zdjęciach lepszej jakości. Na początek jedna z moich ulubionych otulanek na szyję.



Ten szal też bardzo lubię, ale nie jest mój. Mam nadzieję, że się dobrze nosi. :)