Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

piątek, 24 czerwca 2016

Pierwsza laurka tatusia

Serdecznie dziękuję wszystkim za miłe komentarza dotyczące książeczki sensorycznej. Bardzo cieszy mnie, że przypadła Wam do gustu. Wstępnie zaprojektowałam już następną, trochę nietypową, ale o wszystkim dowiecie się w swoim czasie.

Dzisiaj pokażę natomiast nasz mały rodzinny projekt, nad którym pracowały trzy osoby:
- mama, czyli ja - rzuciłam pomysł, właściwie sama sobie, gdyż moje kilkumiesięczne dziecko i tak nie zrozumiało, co będziemy robić; zadbałam o wykonanie i sprawowałam nadzór wszelaki;
- dziecko, czyli wyżej wspomniany prawie półroczny brzdąc, który użyczył swoich zgrabnych małych stóp i wszędobylskich dłoni, które ubrudzone farbą chętnie odcisnęłyby wszędzie, a na koniec trafiłyby do buzi, gdyby nie mamina czujność;
- tata... po prostu tata, który doczekał się swojego pierwszego dnia ojca i otrzymał od córki taką oto laurkę.



Obrazek ma wielkość 25 cm x 20 cm. Nie miałam specjalnych farb do ciała, więc użyłam zwykłej farby akrylowej. Naszej Niebieskookiej nic się z tego powodu nie stało. Już od dawna nosiłam się z zamiarem odciśnięcia stóp i dłoni naszej córeczki, a że trafił się taki pretekst, więc od zamiaru przeszłam do czynów. Myślę, że taki obrazek jest nie tylko prezentem dla tatusia, ale i wspaniałą pamiątką dla całej rodziny.

Obrazek zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - "Małe craftowanie".


4 lipca 2016 r. Nasza laurka otrzymała wyróżnienie >>KLIK<<. Dziękujemy! :)

czwartek, 9 czerwca 2016

Książeczka sensoryczna # 1

Wracam do życia blogowego. Skończyłam jeden z dużych projektów, o którym dziś słów kilka napiszę, a nawet wypowiem. Muszę przyznać, że minione tygodnie spędziłam dość intensywnie pracując przy maszynie do szycia, a często także szyjąc ręcznie, bowiem nie wszystko chciało się szyć na maszynie. Efektem tej kilkutygodniowej pracy jest pierwsza książeczka sensoryczna mojego autorstwa.

Do uszycia książki zmotywowała mnie blogowa koleżanka - Kasia (http://dudqa.blogspot.com/), która jednym pytaniem niesamowicie rozszerzyła mój robótkowy świat. Nie uszyłabyś mi?... Ja bym nie uszyła?! Oczywiście, że tak! Choć to moje "oczywiście" przepełnione było obawą, czy sprostam temu wyzwaniu. Kasia, w zamian za książkę, uszyła mi piękny komplet biżuterii, podarowała mi także śliczny wisior. Bardzo Ci dziękuję za tak wspaniałą wymianę. :-) Kasi kibicuję już od dawna i Was również zachęcam do odwiedzania jej bloga.



Książeczką zajęłam się już w kwietniu robiąc pierwsze nieśmiałe projekty stron. Rysowałam, opisywałam, co i w którym miejscu ma być, i z jakiego materiały to zrobię. Tak wyglądały pierwsze strony, potem wystarczyło mi jedno hasło i skromny "bazgrołek". Projektu w zasadzie trzymałam się dość wiernie, czasem zmieniałam jedynie szczegóły, bo w trakcie szycia okazywało się, że w rzeczywistości pomysł wygląda gorzej niż na szkicu. 

To tyle mianem wstępu. Zapraszam Was teraz do zwiedzania mojej pierwszej książki sensorycznej. Wiadomo, że najłatwiejszym rozwiązaniem było nagranie filmu, co też wspólnymi małżeńskimi siłami zrobiliśmy. A dzisiaj nadszedł ważny dzień - pierwszy raz przemówię do Was. :-)




Oprócz filmu zrobiłam także mnóstwo zdjęć i teraz strona po stronie zaprezentuję to, co w mojej książce udało się zmieścić. (Jak to dumnie brzmi: "moja książka". :-) Czuję się prawie jak pisarka.)

Strona 1

Imię dziewczynki to filcowe literki, są też koraliki przeciągnięte przez kółeczka i kolorowe wstążki. Skrzydła motyli są odstające, a za czułki można ciągać.


Strony 2 - 3

Na drugiej stronie możemy "bawić się" w pory roku - przygotowałam różne elementy związane z każdą porą roku. Drobniejsze zostały przyczepione do rzepów po prawej stronie, większe ukryte w zamykanej na zamek kieszeni na stronie trzeciej. 



W zestawie do przyczepiania znajdują się: 5 zielonych listków, 2 żółte kwiaty ze środkami z guzików, 5 szyfonowych kwiatów, 2 poziomki, 5 jabłuszek, 2 grzybki, 5 śnieżynek, bałwanek, słońce i 5 chmurek - w sumie 33 elementy. Na dole strony w trawach skryła się biedronka wędrująca z lewej strony do prawej i z powrotem.



W woreczku schowane są kwiaty, które można zapiąć na guziki, a listki wypełniłam koralikami. Wstążeczkę przyczepioną do zamka można przeplatać przez wstążki przyszyte nad nim.



Strony 4 - 5

Te dwie strony zostały poświęcone przede wszystkim kształtom (18 elementów) i kolorom. Każdemu kolorowi przypisane są dwa kształty. Można je układać wielkością - od największego do najmniejszego lub grupować, np. układając wszystkie serduszka, można także tworzyć z nich obrazki, np. domek. A zanim przeniesiemy figury, prawą stronę możemy wykorzystać do gry w kółko - krzyżyk używając np. jabłek i śnieżynek z poprzednich stron.


A kiedy wszystkie kształty przeniesiemy na następną stronę, możemy pomóc robaczkowi dostać się do jabłuszka. Jeśli obejrzeliście film, zauważyliście, że to wcale nie jest taki proste. :-)



Strony 6 - 7

W wielu książkach sensorycznych, które obejrzałam, pojawia się motyw ogrodu. Nie chciałam, żeby i u mnie go zabrakło.


Strona szósta jest kolorowa i pełna różnych detali - we wstążeczkowych trawkach ukryły się owady i kwiaty, za płotem - słoneczniki, jest też groszek i kwiatek z koralikami, które można wciągać i wyciągać, płotek zapinany za zatrzaski i warzywa - 3 marchewki, 2 buraki i cebula.



Dla równowagi siódma strona jest spokojniejsza - pojawia się na niej miś z koszykiem, do którego możemy zebrać warzywa z naszego ogrodu. Koszyczek jest przyczepiony na rzepy, więc można go swobodnie wziąć w ręce. Poza tym miś ma odstające uszy i łapki, i jeszcze kokardkę do zawiązywania.


Strony 8 - 9

Z ogrodu wskakujemy na głęboką wodę. Pod tiulową powłoczkę wszyłam perełki, błyszczące koraliki, cekiny, maleńkie muszelki i inne mniej lub bardziej morskie drobiazgi. Bardzo przyjemnie przesuwa się to wszystko ręką, koraliki przyjemnie masują wnętrze dłoni.



Na stronie 9 wędrują trzy biedronki, a jak się zmęczą, mogą odpocząć pod wstążeczkową trawą.


Strona 10

Okładkę książeczki także postanowiłam wykorzystać i na zakończenie proponuję liczenie do pięciu: jedno jabłuszko, dwie wisienki, trzy kokardki, cztery guziki i pięć baloników przyczepianych na rzepy.



Boki książki wyglądają tak, jak na obrazku poniżej.


Jeszcze chyba nigdy nie dodałam tylu zdjęć, ale cóż, jest co oglądać. W uszycie tej książki włożyłam dużo serca, bardzo się starałam, żeby była ciekawa i dobrze wykonana. Niestety, nie zawsze wszystko wychodziło tak, jak chciałam. W tytule dopisałam # 1, bo wiem, że nie będzie to ostatnia tego typu praca. Wiem też, że Kasi książeczka spodobała się, z czego niezmiernie się cieszę. Jestem ciekawa Waszych opinii.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję tym, którzy wytrwali do tej ostatniej linijki.

Książkę zgłaszam do wyzwania Lemonade Blog - Dziecko to cud.