Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Książeczka sensoryczna # 2 - Z najlepszymi życzeniami

To, że udało mi się skończyć ją na czas, jest wynikiem kilku zarwanych nocek, pracowitych poranków i wieczorów. Kilka osób chciało ją zobaczyć, dotknąć, jednak nie zdążyłam zrobić jej wystarczająco wcześnie. Przepraszam Was i obiecuję, że następna będzie dostępna do wglądu.

Ta książeczka powstała z myślą o dwojgu wyjątkowych osób, naszych przyjaciół, z okazji ich ślubu. Potraktujmy to jako nietypową kartkę. Zamysł polegał na tym, aby z każdej strony tej książeczki można było wyczytać to, czego życzymy nowożeńcom. Zapraszam do zwiedzania.

Strona 1

Muszę przyznać, że trafił mi się wyjątkowo ładny i idealnie wpisujący się temat materiał, w sam raz na okładkę. Nie trzeba było zbyt wielu ozdób. Dodałam tylko kokardę, naszyłam pierwsze litery imion nowożeńców - Elizy i Marcina. Książeczkę zamyka się na dwa zatrzaski - serduszka.


Strona 2

Głównym elementem tej strony jest kwiat, którego płatki - serca można oderwać i wykorzystać na następnej stronie do gry w kółko - krzyżyk. Środek kwiatu zrobiłam z pomponika, obok którego przysiadł guzikowy motyl. Całości dopełnia trawa, filcowe listki i guzikowe kwiatki.


Strona 3

Na tej stronie niewiele się dzieje - jest to część przeznaczona do gry w kółko - krzyżyk. Ale żeby nie zostawiać tej strony tak zupełnie pustej, przyczepiłam tutaj ślubne życzenia. Kartka nie jest przyczepiona na stałe - można ją podnieść do góry lub odwiązać.



Strona 4

Na tej stronie elementem odrywanym są czterolistne koniczynki, które mają służyć do gry w kółko - krzyżyk. Poza tym za krzewinkami ukryłam garnek ze złotem, czyli nowiutkimi, błyszczącymi jednogroszówkami, ponieważ, jak głosi legenda, na początku tęczy taki garniec można znaleźć. Udało się komuś? ;-) 


Strona 5

I kolejny bardzo udany materiałowy zakup - bociany. :-) Nie naszyłam tu zbyt wielu elementów, chciałam, żeby dobrze było widać te urocze bocianki. Z elementów odpinanych znajdziemy tu - słońce i elementy domu - komin, dach, okno, drzwi i ścianę. Mamy tu różne figury geometryczne, niech matematyczne głowy nowożeńców dopasują do nich odpowiednie wzory. Przyznam się, że moim zamiarem było przygotowanie jeszcze karteczek z różnymi wzorami, jednak to zadanie przerosło moją niematematyczną naturę. Całości dopełniają guzikowe owady, słoneczniki i kogucik.


Strona 6

O tej stronie nie da się napisać zbyt wiele - ot, po prostu taki tam labirynt.


Książka rozkłada się inaczej niż pierwsza. Zależało mi, żeby swobodnie można było grać w kółko - krzyżyk i stąd taki właśnie układ stron. Do połączenie stron użyłam sznurka - jest skromnie, ale ładnie; przy kolorowych stronach taki sznurek to dobra odmiana.



Cóż, książka trafiła już we właściwe ręce. Teraz, przy pisaniu, widzę, jak wielu zdjęć nie zrobiłam. Ale czego nie widać tutaj, zobaczycie na filmie. Wszystko zostało udokumentowane w lekkim pośpiechu tuż przed wyjazdem na ślub i wesele. 


Często bywa tak, że najlepsze pomysły przychodzą baaardzo późno. Nasze złoto wysypywało się z garnca, nawet po zamknięciu książeczki, więc jeszcze w drodze przyszywałam rzepy, żeby monety nie pogubiły się w pudełku.


I nie ma tego złego... Po drodze zajrzeliśmy też do sklepu, a że była tam kolektura, więc kupiliśmy jeszcze zdrapki idealnie pasujące tematycznie i kolorystycznie do stron książeczki. Mam nadzieję, że przyniosły choć trochę szczęścia.



Jestem bardzo zadowolona z efektów mojej pracy. Książeczka jest dopracowana, starannie uszyta, choć nie obyło się bez maleńkich wpadek, które skrzętnie ukryłam i na pierwszy rzut oka nic nie widać. Zaprzyjaźniam się z maszyną do szycia i w przeciągu kilku dni zamierzam zacząć długą przygodę z następną książeczką. Dlaczego długą? Opowiem o tym w odpowiedniej chwili.

A że podróż miała trwać ponad 2 godziny, więc samochód był zamiennie pracownią artystyczną (później w ruch poszły druty) i salonem fryzjersko-kosmetycznym. Mąż dzielnie wszystko znosił. :-)


poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Pracuję nad...

Nie mam do pokazania nic skończonego. Wszelkie robótki albo są "w trakcie", albo jeszcze nie zaczęte ani trochę. Tydzień minął bardzo szybko, jednak coś udało mi się zdziałać także robótkowo. 

Przybyło kilkanaście rzędów poncza i jest już nieco ponad 1/4 całości. Podoba mi się takie mieszanie włóczek i kolorów, wykorzystuję resztki włóczek i zaczęte motki.


Każdego dnia staram się poświęcić choć trochę czasu książeczce. Jak dotąd skończyłam pracę nad dwoma stronami i brnę dalej. Jak widzicie, książeczka będzie kolorowa i radosna. Dużo lepiej mi się teraz szyje - przede wszystkim staram się robić wszystko bardziej starannie, dokładnie, bez pośpiechu.  


Mam nadzieję, że uda mi się to skończyć w tym tygodniu. Bardzo bym chciała, żeby się udało. Trzymajcie kciuki!