Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

niedziela, 23 października 2016

Imbryczek i spinka

Wreszcie udało mi się w natłoku codziennych zajęć wygospodarować tzw. chwilę dla siebie, a właściwie dla mojego bloga. Nie dodałam wpisu od ponad miesiąca. Ta sytuacje jest wynikiem kilku spraw, które ostatnimi czasy zajmowały i zajmują dużą część doby.

Jednym z tematów tego wpisu uczyniłam imbryczek, który został ozdobiony już mniej więcej miesiąc temu. Zdjęcia robiłam w pośpiechu, bo przygotowywałam pokój do remontu, stąd też drobny bałagan w tle. I na zrobieniu zdjęć się skończyło. Potem okazało się, że dzieląc czas na rodzinę, dom i pracę, naprawdę trudno wygospodarować chwilę na dodanie wpisu. Udaje się to dopiero dziś, kiedy moja córeczka słodko drzemie, a ja przygotowałam się do pracy przynajmniej na jutro.

Wspominam o pracy już kolejny raz... Cóż, wróciłam do pracy. Dostałam nową szansę, która mogłaby się później nie powtórzyć, więc trzeba było z niej skorzystać. Trzeba było przyzwyczaić się do nowego stanu rzeczy, inaczej organizować sobie czas... Nie było łatwo. Teraz już chyba powoli wszystko się ustabilizowało. Wracam także powoli do robótkowania. A oto i rzeczony imbryczek.



Jeszcze nie był używany, więc nie wiem, jak zdobienie zniesie kontakt z gorącą wodą i myciem. Jak zejdzie, to będę mogła ozdobić go jeszcze raz.




Drugim tematem dzisiejszego wpisu jest spineczka, którą popełniłam z konieczności i zapomnienia. Ot, po prostu miałam cały tydzień na przeszukanie sklepów, ale... zapomniałam. Dzień przed weselem okazało się, że nie ma, tego, co jeszcze jest potrzebne, żeby Mała Księżniczka wyglądała na weselu jak należy, czyli spinki do włosów. Dobrze, że mam trochę różnych przydatnych "klamocików" poupychanych po kątach. Maszyna poszła w ruch, potem igła z nitką trochę potańcowała i raz dwa uszyła się spineczka.





Jak już wspomniała, wracam do mojego małego robótkowego świata. Z pewnością nie będzie to twórczość bardzo intensywna, ale coś tam zawsze wyczaruję. Przyznam się, że czasem bardzo mi brakuje mojego hobby i chce się zrobić chociaż coś małego. Chce się czasem zatrzymać i wziąć taki maleńki, robótkowy oddech. Obecnie pracuję nad kolejną książeczką sensoryczną - wreszcie i moje dziecię będzie miało się czym bawić... Pamiętacie żabkę sensoryczną? Jest już dość wyeksploatowana, co mnie bardzo cieszy. :-)