Za uszycie sukienki zabierałam się już od dłuższego czasu, niestety, kończyło się tylko na myśleniu, ponieważ nie miałam kiedy tym się zająć. Aż w końcu nadeszła chwila, w której wyciągnęłam materiał w łowickie pasy, zamówiłam białą bawełnę (na materialki.pl - polecam!) i wyciągnęłam maszynę do szycia.
Do uszycia sukienki wykorzystałam wykrój z "Burdy" (nr 5/2003). Szycie nie było tak trudne, jak mi się do tej pory wydawało - wystarczyło robić wszystko krok po kroku tak, jak było opisane w instrukcji. Efekt końcowy bardzo mi się podoba, choć technicznie nie wszystko jest dobrze zrobione.
Jednak trzeba mieć na uwadze to, że pierwszy raz szyłam coś od początku do końcu sama.
Tył jest zapinany na guziki. Zdecydowałam się na dwa kolory - niebieski i zielony. Guziczki w takich kolorach ożywiają tył i dodają uroku.
Tkanina to bawełna, a więc jak najbardziej odpowiednia na ciepłe, letnie dni. Fason sukienki wydaje się być wygodny dla wszędobylskiej panienki, a o to mi przede wszystkim chodziło.
Sukienka uszyta na rozmiar 104. Odrobinę luźna w górnej części, co w niczym nie przeszkadza. Długość sukienki mierzona z tyłu - ok. 52 cm (mierzyłam linijką, więc za dokładnie mogłam nie zmierzyć).
Dodatkowym elementem ozdobnym jest kołnierzyk. Wybrałam materiał ze wzorem i, moim zdaniem, wygląda to wspaniale. A jak Wam się podoba sukienka? Czekam na komentarze.
Sukienkę zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - Printy - Folk.






















