Wakacje dobiegają końca, urlop też powoli staje się wspomnieniem... Niestety, stanowczo za szybko. Jednak jakieś pamiątki z wakacji trzeba mieć. W tym roku staram się urządzić kącik mojej córeczce, stąd pomysł, aby upiększyć go i zadbać o odpowiednie szczegóły. Jednym z nich są poduszki. Dziecię me wzięło do ręki gazetki, przejrzało i stwierdziło: "ciem jibke", "ciem domek", "ciem..." - lista życzeń jest dłuższa. W związku z tym przechodzimy do realizacji zamówień.
Rybki-poduszki wypatrzyłam w numerze 3/2017 "Handmade magazyn". Bardzo mi się spodobały, memu dziecku również. Tym sposobem powstały rybki - trojaczki - jedna dla naszej córeczki, dwie dla jej sióstr ciotecznych.
Do uszycia rybek wykorzystałam bawełniane tkaniny w różnych kolorach, w większości zakupione na materialki.pl oraz minky z ww sklepu. Wypełnienie to kulka silikonowa.
Każda rybka ma 25 łusek z podwójnie złożonego materiału. I to właśnie one przysporzyły najwięcej pracy - wycięcie, zszycie, wywinięcie, prasowanie, przyszycie... Prawdę mówiąc, nie przemyślałam aż tak dogłębnie szycia tych poduszek i w ogóle nie pomyślałam, ile pracy trzeba będzie włożyć w ich uszycie. Musiałam się odnaleźć w trwającym remoncie wędrując z maszyną od pokoju do pokoju, dbając o to, aby nic się nie zgubiło.
Tył rybek uszyty jest z mięciutkiego i "przytulaśnego" minky. Wielkość poduszek: ok. 25 x 30 cm.
Jestem bardzo zadowolona z efektów mojej pracy. I choć czasem marzy mi się takie prawdziwe leniuchowanie, kiedy nie trzeba się nigdzie i z niczym śpieszyć, to jednak nie jest mi dany taki odpoczynek. Zbyt wiele pomysłów i spraw krąży mi po głowie. W związku z tym, że nie leniuchuję ani trochę nawet latem, moje rybki płyną do wyzwania Art-Piaskownicy pt. "Co robimy, gdy nie leniuchujemy".







