I DO NOT SELL MY WORKS IN THE INTERNET! PLEASE, REMEMBER! IF YOU FIND ANYWHERE PHOTOS WITH MY BLOG ADDRESS - DON'T BUY IT! Nie sprzedaję moich prac w internecie. Pamiętajcie o tym! Jeśli gdziekolwiek (a zwłaszcza na zagranicznych stronach sprzedażowych) znajdziecie zdjęcia z logo mojego bloga - nie kupujcie tego.
Strony
Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TD 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TD 2016. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 września 2025
wtorek, 6 września 2016
Pasiaste ponczo
Udało się. Powinno być już dawno skończone i używane. Miało się przydać na letnie, nieco chłodniejsze dni... Przyda się za to jesienią, a także wiosną, a może i latem przyszłego roku.
Ponczo zrobiłam z dwóch prostokątów, ale otwór na głowę wyszedł stanowczo za duży. Sięgnęłam więc po szydełko, popatrzyłam w internecie (a dokładnie >>TUTAJ<<), jak zrobić sznureczek sposobem i-cord, i teraz mam bardzo wygodny, regulowany otwór.
Wykorzystałam włóczki rozpychające się w pudełku, różnej grubości i rodzaju. Jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskałam. Tak wygląda przód...
...a tak tył. Sznureczek jest zszyty i związany - trochę za dużo go wisiało.
A tutaj lista włóczek, których użyłam w robótce:
- szara: Puchatek, 100% anilana, tex. 340 x 2, ok. 147 m/ motek;
- biała: YarnArt Gold, 100g/ 400 m, col. 9362, 92% akryl, 8% poliester;
- zielona: Oliwia, 100g/ 250 m, 25% wełna, 75% akryl, kolor 53263;
- niebieska: Doris, 100% akryl, 100g/ 150m;
- turkusowa: Madame Tricote Paris - Dora, col. 022, 100g/ 250 m, 100 % akryl;
- fioletowa: Loops & Threads Impeccable, 100% akryl, col. 01310;
- żółta: Madame Tricote Paris - Dora, col. 028, 100g/ 250 m, 100% akryl.
Tym razem sięgnęłam po wzór zamieszczony w specjalnym wydaniu "Sabriny" - "Wzory na druty" (2/ 2015). Był to bardzo trafny wybór - szybko zapamiętałam wzór, a dzięki zróżnicowaniu kolorystycznemu nie był monotonny. Wymiary poncza to 42 cm x 54 cm.
Tak ponczo prezentuje się na małej właścicielce. :-)
Ponczo idealnie wpisuje się w kolejne wyzwanie Art-Piaskownicy - W paski.
Jedną z motywacji do zrobienia poncza stał się Turniej Dziewiarski 2016. Tym samym udało mi się zaliczyć ostatnie zadanie pierwszego poziomu.
Lelewel 1 - zadanie 3 - Bo we mnie jest... szaleństwo
Nie wykorzystałam włóczek do końca i w związku z tym planuję dorobić jeszcze czapeczkę do kompletu. Ale zapasy wyrobiłam choć odrobinę, więc w tym miesiącu wspieram także akcję WZW.
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Pracuję nad...
Nie mam do pokazania nic skończonego. Wszelkie robótki albo są "w trakcie", albo jeszcze nie zaczęte ani trochę. Tydzień minął bardzo szybko, jednak coś udało mi się zdziałać także robótkowo.
Przybyło kilkanaście rzędów poncza i jest już nieco ponad 1/4 całości. Podoba mi się takie mieszanie włóczek i kolorów, wykorzystuję resztki włóczek i zaczęte motki.
Każdego dnia staram się poświęcić choć trochę czasu książeczce. Jak dotąd skończyłam pracę nad dwoma stronami i brnę dalej. Jak widzicie, książeczka będzie kolorowa i radosna. Dużo lepiej mi się teraz szyje - przede wszystkim staram się robić wszystko bardziej starannie, dokładnie, bez pośpiechu.
Mam nadzieję, że uda mi się to skończyć w tym tygodniu. Bardzo bym chciała, żeby się udało. Trzymajcie kciuki!
poniedziałek, 25 lipca 2016
Lipcowe plany
Na lipiec zbyt wielu planów robótkowych sobie nie zrobiłam. W sumie jest to rozsądne rozwiązanie. Zaplanowałam cztery większe zadania:
1. Książeczka sensoryczna. Tkaniny zostały już przycięte do odpowiednich rozmiarów, trwają prace nad pierwszą stroną.
2. Imbryk. Jeszcze jest biały, ale serwetki zostały już wybrane, więc tylko czekam na odpowiedni moment, żeby tę białość przełamać kolorem.
3. Jeweled cowl. Jak narazie jedyna rzecz skończona, o czym pisałam w poprzednim wpisie.
4. Ponczo. Rzecz potrzebna "na już", gdyż pogoda bywa różna. Czasem nie wiadomo, jak ubrać dziecko na dwór - bluzeczka z krótkim rękawem nie wystarczy, z kolei sweterek wydaje się być lekką przesadą. Stąd pomysł, żeby zrobić naszej Niebieskookiej taką narzutkę.
Do zrobienia poncza wybrałam na początek pięć włóczek - cieńszą YarnArt Gold i grubsze, których nazwy w tej chwili nie pomnę. Wybrałam takie połączenie z dwóch powodów. Po pierwsze, staram się zużywać zaczęte włóczki, które zalegają w domu. Po drugie, chcę połączyć grube z cienkim i w ten sposób zrealizować kolejne zadanie Turnieju Dziewiarskiego 2016 - Bo we mnie jest... szaleństwo.
Oprócz "szaleństwa" włóczkowego pojawia się też nieco inne - paskowe. Dopuszczam jeszcze możliwość użycia innych zalegających kolorów, bo nie wiem, na ile wystarczy mi tych, które wyciągnęłam. Wzór, dla odmiany, nie z Raverly, lecz ze specjalnego wydania Sabriny - "Wzory na druty", 2/ 2015. Zalegające gazety też trzeba wykorzystywać. :-)
sobota, 16 lipca 2016
Koralikowy szal - TD 2016
Ten wpis miał być dodany wczoraj i miał być o robótce w trakcie. Jednak robótka ta szybko nabrała tempa i została skończona (ile można nad nią siedzieć?!).
Bardzo podobała mi się włóczka, wzór i pomysł z użyciem koralików.
1. Włóczka. YarnArt Gold sama w sobie jest wystarczająco dekoracyjna i nie wymaga żadnych dodatków. Ale zachciało mi się koralików, czemu nie, we wzorze przecież były... I zamiast dodawać je przy użyciu szydełka, nawlokłam potrzebną ilość na włóczkę. I co? Przesuwane koraliki rwały srebrną nitkę. Na początku, bo potem nauczyłam się je przesuwać bez szkody dla włóczki - wystarczyło napiąć nitkę, przesunąć i wszystko ładnie szło.
2. Wzór. Jeweled Cowl autorstwa Sachiko Uemura, wyszperany oczywiście na Raverly. Wybrałam prosty wzór, żeby szybko ten szal zrobić. Dobrze, że zanotowałam na Raverly, kiedy zaczęłam. Nie byłam świadoma, że tak dawno - w marcu (!!!). Jednak miesiąc później "odwidziało" mi się to i owo, i sprułam robótkę, by zacząć ją na nowo. Prosty wzór nie jest zły, ale wpadłam w pułapkę prostoty, czyli monotonię. Każdy rząd wygląda tak samo, praktycznie na nic nie trzeba uważać, cały czas tylko oczko prawe, oczko prawe... i czasem kombinacja oczek prawych z narzutami. A jak Wy radzicie sobie z takimi wzorami? Wydawało mi się, że z tak łatwym wzorem będzie się dziergało znacznie szybciej. Myliłam się. Inna sprawa, że w międzyczasie powstawały inne robótki, życie toczyło się swoim tempem itd.
3. Koraliki. Czemu by nie dodać? Takiego szala jeszcze nie robiłam. Jak już wiecie, nanizałam je na włóczkę na początku robótki. Stwierdziłam, że tak będzie szybciej. Przy takiej ilości mogłam sobie na to pozwolić. W oryginale koralików jest 728 - liczba robi wrażenie. Ja użyłam 21 czerwonych, nieco większych i 9 bezbarwnych, małych, koralików. I wystarczyło.
Materiały: włóczka YarnArt Gold,
100 g/ 400 m, col. 9044,
92% akryl, 8% poliester.
Wymiary: długość - 160 cm,
szerokość - 37 cm.
Wzór: Jeweled Cowl, autorka - Sachiko Uemura,
>>KLIK<<
Mój szal powstał głównie z myślą o Turnieju Dziewiarskim 2016.
Lelewel 1 - zadanie 2 - Idzie luty - otul szyję
Na potrzeby turnieju wykorzystałam włóczkę znajdującą się w moim pudełku już od jakiegoś czasu,a dokładnie od lutego 2015 roku. Przy okazji udało mi się jeszcze wygospodarować kłębuszek włóczki do dalszego zalegania, co widać na pierwszym zdjęciu.
poniedziałek, 4 lipca 2016
Kokardki
Wpis miał się zacząć nieco inaczej, ale ponieważ mój przysiad przed komputerem zaczęłam od odwiedzenia bloga Art-Piaskownicy, chcę na wstępie napisać że jest mi bardzo miło z powodu wyróżnienia pracy, którą zrobiłam wspólnie z córeczką >>KLIK<<. Serdecznie dziękujemy! :) Zachęcam Was do obejrzenia zwycięskich prac tutaj >>KLIK<<, są wspaniałe! Widać, jak bardzo dzieci zaangażowały się we wspólne tworzenie z rodzicami.
Tematem właściwym dzisiejszego wpisu są kokardki. Jak to mówią - potrzeba matką wynalazku, chociaż kokardka to właściwie żaden wynalazek, trzeba tylko umieć ją ładnie zawiązać. Do kokardkowej twórczości zostałam zmotywowana podwójnie. Po pierwsze, zbliżało się wesele i potrzebowałam jakichś ozdób do włosów dla dziewczynki. Po drugie, nie znalazłam niczego, co nadawałoby się na delikatne włoski sześciomiesięcznej panienki - szukałam gumek z kwiatkami lub czymś podobnym, jednak wszystkie ozdoby przeznaczone są dla starszych dziewczynek. Powiem Wam, że cieszę się z takiego obrotu sprawy. Nauczyłam się sama wiązać kokardki >>KLIK<< i dzięki temu córeczka ma ich teraz coraz więcej, w różnych zestawach kolorystycznych - w kropki, kwiatki, jednokolorowe... Zresztą zobaczcie sami.
Kropkowane kokardki zgłaszam do zabawy na blogu Art-Piaskownicy - W kropki.
Teraz czas na pozostałe. Kokardki robiłam na widelcu, który widać na zdjęciach. Mają one 4,5 cm szerokości, doczepiłam do nich cienkie, delikatne gumki, tak żeby można było z łatwością zawiązać do małych kucyków. A mamy do czego zaczepiać, bo jak na sześciomiesięczne dziecko, córeczka ma dość długie włoski.
Krówki podobają mi się, jak żadne inne. :-)
Na zakończenie słów kilka o Turnieju Dziewiarskim 2016. Otóż utknęłam na Lelewelu 1 i ciągle walczę z moim koralikowym kominem. Mam nadzieję, że długo to nie potrwa i już wkrótce doprowadzę ten projekt do końca. Na dzień dzisiejszy mam już mniej więcej połowę.
czwartek, 5 maja 2016
Szyję
Szyję. I żyję - chciałoby się dodać. Cały swój wysiłek skupiam na szyciu książeczki sensorycznej, jeśli tylko mam czas i kiedy tylko pozwala mi na to córeczka. Bardzo dobrze bawię się przy tej robótce. Często oglądam filmy prezentujące tego typu książki; szczególnie upodobałam sobie twórczość koleżanek zza wschodu. Do tej pory uszyłam dwie strony i teraz zatrzymałam się na szyciu drobiazgów do przylepiania, co zajmuje trochę czasu, ponieważ nie umiem zszyć ich na maszynie - są za małe.
Do szycia gotowe są już wszystkie strony - zaprojektowane, wykrojone, posegregowane.
Uszyłam już słońce, chmurki i kilka innych drobiazgów.
Za to w dzierganiu komina panuje kompletny zastój... Zatrzymałam się na kilku rzędach i odłożyłam robótkę na bok, niech trochę poleży i nabierze mocy twórczej - teraz moim priorytetem jest książeczka.
Nie mam też chwili, żeby spokojnie usiąść i poprzeglądać Wasze blogi. Mam nadzieję, że mimo to zajrzycie tutaj czasem. Na pewno nadrobię zaległości.
środa, 13 kwietnia 2016
Artystyczny nieład
Jednak zanim dojdę do mojego nieładu, nie wiem, czy artystycznego, dziękuję Eli za śliczne drewniane podkładki, które dzisiaj do mnie dotarły, a które wygrałam w blog-hop candy Art-Piaskownicy. Wyglądają bardzo ładnie i chyba w najbliższym czasie, a na pewno dzisiaj, pozostaną zafoliowane. Muszę znaleźć dla nich odpowiednie miejsce.
Wszystkie podkładki dokładnie obejrzałam z każdej strony. I choć nie piję kawy, to najbardziej zafascynowała mnie podkładka z napisem kawa ze względu na dużą ilość spękań na powierzchni; wygląda dzięki temu jak mapa.
~~//~~
Przejdźmy teraz do mojego nieładu, bo rzeczywiście zabałaganiłam sobie pokój prawie wszystkim, co w jakimś stopniu może mi się przydać do uszycia... książki. Tak, to jest moje wyzwanie rzucone mi przez Kasię. Zdecydowałam się podjąć zadania. Przygotowywałam się do niego od dłuższego czasu. Właśnie w tym celu próbowałam narysować moje wyobrażenia poszczególnych stron książki >>KLIK<< i potrzebowałam materiałów, o których pisałam jakiś czas temu >>KLIK<<.
Oczywiście wszystko zaczyna się od pomysłów i, rzecz jasna, w trakcie realizacji owe pomysły nieco się zmieniają. Na początek z przepastnych szafek mojej Mamy wygrzebałam tkaniny i resztki tkanin, które być może wykorzystam do szycia. Trochę się tego nazbierało, ale to nie wszystko, co chciałabym wyjąć i użyć. Resztę będę wygrzebywała na bieżąco, bo jednak w w pokoju toczy się życie i trochę przestrzeni potrzeba.
Zawsze pod ręką mam mój koszyk z nitkami i innym drobiazgami niezbędnymi do szycia. Teraz też nie obejdzie się bez sięgania po to czy tamto. Może jedynie tamborek do haftowania pozostanie bezużyteczny, ale instrukcja obsługi maszyny będę odkurzana co raz.
Nie obejdzie się bez pomocy Zosi, tylko najpierw muszę sprawdzić jej stan techniczny i naoliwić tu i ówdzie, żeby dobrze służyła i szyła bez zarzutu.
~~//~~
Poza tym, jeśli tylko mam jakiś "międzyczas", staram się nadrabiać Turniejowe zaległości i dziergam uparcie Jeweled cowl. Koraliki ułożyłam w innej kolejności i tego ułożenia będę się trzymać, i niezależnie od tego, czy będę zachwycona efektem czy też nie, skończę to, co zaczęłam. Nie chcę żeby ta robótka zamieniła się w ufoka.
A kiedy tylko jest w miarę ładna pogoda, nogi same rwą się do prac ogrodowych. Wykorzystuję nawet przerwy między jedną mżawką a drugą. Cóż, czas goni...










