Natura jest piękna, nie ma co do tego wątpliwości. Zachwyca różnorodnością form i bogactwem kolorów o każdej porze roku. W tym roku piękno jesiennej przyrody wykorzystałam do zrobienia wianków na groby naszych bliskich.
Wianki nie są duże, nie mierzyłam żadnego, ale wydaje mi się, że mają ok. 30 cm; wystarczająco dużo, żeby wstawić w środek znicz. Powstało sześć takich wianków, po jednym na każdy grób.
Do ich zrobienia wykorzystałam to, co udało mi się znaleźć w okolicy: gałęzie brzozy, świerku, sosny i tuje. Wcześniej nazbierałam duże ilości liści klonu, z których powstały różyczki.
Z jesiennego spaceru wróciłam z koszykiem łupów: suchymi trawami, owocami głogu, listkami i owocami aronii, zasuszonymi kwiatostanami hortensji, owocami lipy...
Do tego dokupiłam gałązki kaszki, co nadało nieco lekkości wiankom. We wszystkich wiankach użyłam tych samych materiałów, choć każdy z nich jest inny. Trudno byłoby zrobić dwa identyczne.
Miło spędziłam czas pracując nad wiankami. Delektowałam się słoneczną jesienną pogodą i pracą. Lubię tworzyć.
I na dowód, że rzeczywiście było ich sześć - fotografia zbiorowa.