Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft płaski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft płaski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2015

Różane serwetki - Tableclothes with roses

Zakończyłam mój krótki romans z haftem płaskim, przynajmniej na jakiś czas. Serwetki, które haftowałam, ozdabiały mój kościół parafialny. Zauważyłam, że nie wyglądają już najlepiej i dlatego postanowiłam w jakiś sposób je naprawić.


Co było nie tak? Koronki były poprzerywane w wielu miejscach, a w hafcie brakowało jasnych części liści. 


Naprawiłam wszystko, co się dało naprawić, a więc hafty i koronki. I wyraźnie zaznaczam, że nie ja haftowałam całość. Bardzo podobają mi się róże, choć po lewej stronie dobrze widać, że nie były haftowane cieniowaną muliną, to jednak na stronie prawej odnosi się wrażenie, że mulina jest cieniowana. Czyżby upływ czasu i zużycie serwetek mogły jakoś na to wpłynąć? Nie wiem. Nie wiem również, co się stało z jasnozieloną muliną, i dlaczego tylko ta mulina tak się zużyła.


Miałam też ambitne plany, co by dorobić szydełkowe koronki, jednak wybrałam się do pasmanterii i kupiłam gotowe bawełniane. Szydełkowanie zajęłoby mi zbyt wiele czasu, który chcę poświęcić nieco większemu projektowi.




piątek, 31 lipca 2015

Koniec lipca - The end of July

Pracowałam dzielnie, ale nie udało się w lipcu naprawić serwetek. Dziś pracuję nad ostatnią częścią haftu na pierwszej serwetce. Kiedy skończę, zabieram się za zrobienie koronki - ot, tak dla odmiany. Nie ukrywam, że te małe postępy także bardzo cieszą.

Na dłuższy wpis serwetka zasłuży dopiero po skończeniu, a póki co niewielka migawka z tamborka. Jedno Wam powiem - polubiłam haft płaski (pewnie dlatego, że całkiem równo wszystko wychodzi).


piątek, 10 grudnia 2010

Stara serwetka i nowe dzwonki

Robiąc porządki w szufladzie natknęłam się na kawałek płótna ozdobiony kwiatami. Potraktowałam go z należnymi honorami, wszak to jedna z pierwszych moich hafciarskich prac sprzed x lat. Popatrzyłam z sentymentem na tę serwetkę - wiem, że nie jest idealna, ale prezentuje się całkiem dobrze. :)



Poza tym kolejna para dzwonków otrzymała kokardki i poszła w świat. Następne w fazie produkcji. :)

poniedziałek, 6 września 2010

Finał serwetkowego szaleństwa

Spodnie na moich nogach wyglądają tak:



Serwetka jest skończona, chyba się za to zaczęła moja przejściowa alergia na igłę. To znak, że należy przerzucić się na szydełko albo na coś innego.  ;)

piątek, 3 września 2010