Każda lalka powinna mieć łóżeczko, prawda? A jak nie ma to trzeba je zrobić. Łatwiej byłoby kupić, ale... nie będę wymieniać powodów, dla których tego nie zrobiłam. Zresztą, skoro jedno łóżeczko tak ładnie nam się udało >>
KLIK<<, wstydem byłoby nie zrobić kolejnego.
Ale zanim powstało to, co widzicie na powyższym zdjęciu, moja koncepcja była nieco inna. Pierwotnie zamierzałam być bardzo ekologiczna i wykorzystać pudełko po lalce, które wyglądało tak:
I nawet udało mi się je odpowiednio zagospodarować. Pomalowałam pudełko na biało, ozdobiłam metodą decoupage i półperełkami, polakierowałam. I już bym się nim pochwaliła na blogu, gdyby nie kilka nieprzewidzianych okoliczności. Owszem, łóżko miało być dla lalki, ale jak ja, matka, mogłam nie pomyśleć, że przecież najpierw do tego łóżeczka wejdzie "Moja Lalka"? A tego nawet wzmocniona tektura nie wytrzymała... Tu się porwało, tam przekrzywiło i łóżko posłużyło co prawda jeszcze jakiś czas, jednak musiałam pomyśleć nad czymś trwalszym.
W związku z tym zaprezentowałam mężowi nowy projekt, który został w pełni zaakceptowany i perfekcyjnie wykonany. W zasadzie to łóżeczko też jest ekologiczne, bo drewniane, a plastikowe kulki wydłubałam z dezodorantów.
Pomalowałam je na szaro, a nóżki na różowo - kolory wybierała właścicielka lalki. Zastanawiałam się nad udekorowaniem go, ale narazie odpuściłam - pomysł musi dojrzeć.
Łóżeczko jest dość spore. Ma 80 cm długości i 26 cm szerokości. Zostało zrobione z myślą o konkretnej lalce. Teraz czas na uszycie pościeli, a mam jeszcze w planach szycie ubranek dla lalek i nie tylko. Trzymajcie kciuki, żeby mi urlop powoli mijał...