Tak, wiem, do Wielkanocy jeszcze ho ho, a może i dłużej, ale... tak się tylko wydaje. My już powoli zaczynamy przygotowania, a że izolacja i kurowanie się po niej jest bardzo inspirujące, więc nadrabiają się robótkowe zaległości i zachcianki.
W najbliższym czasie przewiduję świąteczny misz-masz, co oznacza, że nie tylko Wielkanoc pojawi się na blogu... Wykorzystując bowiem czas zadbaliśmy też o wykańczanie robótek grudniowych. Cóż, tak czasem bywa, że się człowiek nie wyrabia...
Na pierwszy ogień idą zające - robótka świeża i pachnąca jeszcze olejem do drewna. Rodzinka zajęcy poleca się na święta - zresztą pokicały już do innego domu. Moja część pracy to projektowanie, wypalanie i ozdabianie, resztę zrobił mąż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz