Pierwszy wpis o tej książeczce pojawił się w 2016 roku, a dokładnie wtedy >>
KLIK<<, czyli dawno temu. Potem w międzyczasie powstawały kolejne strony, jednak nie była to działalność zbyt intensywna. Zanim dobrnęłam do ostatniej strony, musiałam poprawiać początkowe, bo były używane zaraz po uszyciu i gdzieniegdzie nitki trochę puściły. Ale dziś prezentuję całą książeczkę. W końcu skończyłam!
Strona 1
Strona tytułowa z imieniem dziecka, w kolorach tęczy. Do tego guzik - serduszko, kolorowe wstążki i naszywka ze ślimakiem.
Strona 2
Tutaj króluje słoneczko z promykami w postaci sznureczków. Sznureczki można przesuwać, w związku z czym na ich końcach zawiązałam solidne (tak mi się przynajmniej wydawało) supełki. Czas pokazał, że supełki były jednak za słabe, sznureczki zostały wyciągnięte, więc ostatecznie zabezpieczyłam je żółtymi wstążeczkami.
W środku słoneczka znajdują się koraliki. Dwa lata temu dziecko było tym bardzo zainteresowane. Słoneczko jest przypinane na rzepy.
Strona 3
Było słoneczko, są i obłoczki przywiązywane sznurówkami.
Strona 4
Na tej stronie znajduje się kwiatek przypinany na guzik. Płatki tego kwiatka wypełniłam koralikami i szeleszczącą folią.
Strona 5
Bohaterką tej strony jest pszczoła ukryta w ulu. Jednak czasem z niego wylatuje i przemyka między łodygami tulipanów.
Strona 6
Na tej stronie rozgościł się ślimak. W jego muszelce znajdują się trzy guziki, które można swobodnie przesuwać. Jak widzicie jest to ślimak-elegant z muszką na szyi.
Strona 7
Ślimakowi dotrzymuje towarzystwa kolorowa gąsienica. Kółeczka są mocowane na zatrzaski.
Strona 8
Skrzydełka motyli przymocowałam na rzepy, więc można je odpinać, dopasowywać kształty lub układać według własnego pomysłu. Motylki mają główki z guzików, dodatkowo wszyłam wstążki.
Strona 9
Jest to strona owocowa. Śliwka, gruszki i jabłuszka mocowane są na kolorowe guziki.
Strona 10
Trochę mi się spieszyło, żeby skończyć książkę, więc zbyt bogato tu nie jest. Zrobiłam jedynie kieszonkę zamykaną na zamek i udekorowałam całość naszywką z motylem.
Zajrzyjmy do kieszeni... Oczywiście nie jest pusta. Włożyłam tam literki z imieniem dziecka. Literki mają takie same kolory jak te na okładce. Do kieszeni można włożyć, rzec jasna, inne "ruchome" elementy tej książeczki.
I jeszcze rzut oka z góry.
I pakujemy książeczkę do torebki. Dzięki temu jest ona wygodniejsza w przenoszeniu. I teraz, jak na elegantkę przystało, właścicielka nosi się z tą torebką wszędzie.
A teraz zbieram pomysły, materiały i siły potrzebne do uszycia kolejnej książeczki. Tymczasem moją pracę zgłaszam do wyzwania
Szuflady - Guziki. Policzyłam - w książeczce użyłam 16 guzików.