Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2020

Wielkanocne kadry

Święta już za nami, ale zanim zdążyły stać się wspomnieniem, udało mi się przygotować kilka drobiazgów do dekoracji.

Wspólnie z mężem zrobiliśmy zające z deski. W ten sposób powstała zajęcza rodzinka: tata - 100 cm wysokości, mama - 80 cm, dziecko - 60 cm. Buzie i kontury wypaliłam w drewnie, następnie zające zostały polakierowane, przymocowane do deski i stały się ozdobą domu. A i zajączek wielkanocny wiedział, gdzie prezenty zostawić.



Przygotowałyśmy także koszyczek ze święconką, w którym dla każdego znalazła się słodka babeczka - jedna z koparką i piaskiem. :)



Uzbierałam dość dużo skorupek po jajkach. Zbierałam je z zamiarem wykonania takiego właśnie wianuszka. Przysiadły na nim ubiegłoroczne kurki. Puszki, o których pisałam wcześniej, służą za osłonkę na pojemniki z kocią trawką, a w trawce buszują zajączki.





Kolejny wianuszek wykonałam z papierowej wikliny. Przykleiłam kilka styropianowych jajek i zawiesiłam wydmuszki. Miałam co do niego inne plany jeśli chodzi o udekorowanie, a mianowicie miały tam wisieć pisanki z masy porcelanowej, ale w tym roku się nie udało. Bukszpan i barwinek wyciągnięte z koszyczka ze święconką. Nic się nie zmarnowało.


Gałązki bazi, których nie wykorzystałam do palmy, również stanowią ozdobę pokoju. Zawisły na nich wydmuszki w szydełkowych ubrankach, które dostałam chyba od Eli. Dodatkowo kolejne zajączki wycięte przez męża i sklejone przez mnie. Miały być udekorowane, ale ostatecznie nie zdążyłam i są naturalne. I takie podobają mi się najbardziej.




I kolejny wianuszek z papierowej wikliny. Ten tutaj miał być wieńcem bożonarodzeniowym i robiłam go już w grudniu ubiegłego roku. Przeleżał do kwietnia i ostatecznie stał się dekoracją świąteczną, choć w innym wydaniu niż zamierzałam. Pisanki ozdobione decoupagem to także dziełko męża, tzn. mąż wyciął, ja wykończyłam. Wycinankowy kogutek znany już z poprzednich lat, podobnie jak wylepiana bibułą pisanka, którą zrobiłam wspólnie z córką w ubiegłym roku albo i dwa lata temu.




W tym roku po raz pierwszy wykorzystałam skorupki do wysiewu rzeżuchy. Dziecko miało dużo radości z rysowania buziek, siania i podlewania. Naszym stworkom urosły na święta wspaniałe czuprynki. Teraz codziennie skubane i zjadane. A tych dwóch szarych jegomościów to także zające, tylko że skarpetkowe - wspólne dzieło moje i dziecięcia mego, a skarpetki uznajmy jako wkład mężowskiej pracy. :)


Na wielkanocne życzenia już stanowczo za późno, oczywiście przed Wielkanocą nie ogarnęłam się z dodaniem wpisu na bloga. Mimo to życzę wszystkim zdrowia, radości i szybkiego powrotu do normalności.




sobota, 6 maja 2017

Pierwsza taca, czyli jak oswajam wiklinę

Wiklinę papierową rzecz jasna. Nie ukrywam, że wzbudzała ona moje zainteresowanie już od dawna, jednak do tej pory nie było mi z nią po drodze. Motywację miałam podwójną - po pierwsze, wyzwanie Art-Piaskownicy, a kiedy poszukiwałam instrukcji, jak taką papierową wikliną się posługiwać, to, po drugie, zachciało mi się mieć tacę, którą zobaczyłam TUTAJ.  Tematem wyzwania jest gazeta, a cóż innego bardziej kojarzy się z twórczym wykorzystaniem gazety niż papierowa wiklina właśnie?

Początkowo planowałam zacząć od czegoś niepozornego, np. podkładek pod szklanki, ALE podkładek ci u mnie dostatek, a taca zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam wystartować ambitnie. Z zapałem zabrałam się za kręcenie rureczek, które stopniowo przerabiałam. I tym sposobem powstała moja pierwsza praca z papierowej wikliny. Jak Wam się podoba?



Gotową tacę pomalowałam białą farbą akrylową, dno wewnątrz tacy i boki ozdobiłam delikatnym motywem róż za pomocą dekupażu, polakierowałam, wysuszyłam i gotowe. Bardzo cenny okazał się kurs, który znalazłam na blogu Świat rękodzieła - za co serdecznie dziękuję autorce bloga.



Wymiary: 32 cm x 28 cm.

Moja taca nie jest tak prosta, jak powinna być, rurki też nie były idealne, ale... myślałam, że będzie gorzej. Jestem naprawdę zadowolona z efektu i z pewnością sięgnę po papierową wiklinę jeszcze raz. 

Tacę zgłaszam na wyzwanie Art-Piaskonwnicy - EKO Art - Gazeta.