Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

piątek, 12 sierpnia 2011

Old Plantation - odsłona ostatnia

Jak już zostało napisane w tytule, pokazuję tę serwetkę po raz ostatni. Teraz jest już gotowa do zaprezentowania - uprana, wykrochmalona, piękna. :) Średnica - 160 cm. To moja pierwsza tak duża serweta i zapewne nie ostatnia. :)







Na specjalne życzenie powstały też kolczyki. Model ten pojawił się już we wcześniejszych wpisach, więc nic odkrywczego nie zrobiłam.



Muszę się też pochwalić, że wróciłam do haftowania maków. Mam taki zamiar, żeby je w tym roku skończyć... Oby sie udało! :)

niedziela, 7 sierpnia 2011

Mała czarna

Prawie skończyłam moją torebkę, brakuje jeszcze kilku detali, żeby była nieco piękniejsza, ale można już jej używać. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam.

środa, 3 sierpnia 2011

Koniec i początek

Koniec pracy nad czarną frywolitką, która uzyskała taką wielkość, jaka jest mi potrzebna. Teraz pozostaje tylko przyczepienie jej do podszewki, zszycie i dorobienie paska.



Ogłaszam też początek nowej serwetki według wzoru znalezionego w internecie. Nazwano ją Super Oval, więc niech tak zostanie. Myślę, że naprawdę będzie super. :)

środa, 27 lipca 2011

Old Plantation - odsłona przedostatnia

Właśnie dziś skończyłam serwetkę. Jestem z siebie dumna, a jeszcze bardziej cieszy mnie moje dziełko. Narazie nie mam możliwości, żeby ją wykrochmalić i naciągnąć, dlatego też pokazuję ją po raz przedostatni. Serwetka ma średnicę ok. 1,5 m. Nie miałam pod ręką centymetra, więc przy następnej okazji podam dokładniejsze wymiary. Na jej zrobienie zużyłam conajmniej 5 kordonków Maja 8 (Ariadna).

niedziela, 24 lipca 2011

Mała czarna - zdradzona

Witajcie!
Stan robótek na dzień dzisiejszy ma się tak: serweta - jeszcze trzech okrążeń brak, maki - ani krzyżyka do przodu, "mała czarna" - trzy elementy więcej. Mój robótkowy przestój sponsoruje remont. :)
Skoro "tak się nie robi", to zdradzam, że ta czarna frywolitka w zamierzeniu ma być małą czarną torebką. Narazie jest krzywa i nierówna, ale uzyska odpowiednią formę we właściwym czasie.

środa, 20 lipca 2011

Mała czarna

Kupiłam dziś nitkę, więc serwetka zaczyna się kończyć, pozostało mi jeszcze cztery okrążenia. Ale w tzw. międzyczasie zaczęłam robić coś innego (jakże mogłoby być inaczej!) - czarną frywolitkę, która znajdzie swoje praktyczne zastosowanie, ale o tym później. :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Old Plantation - odsłona #5

Miałam zająć się haftowaniem maków, ale kupiłam kordonki i postanowiłam jakoś dobrnąć do końca serwetki. Tylko że tego końca póki co nie widać. Zostało jeszcze 17 rzędów, 60 jest zrobionych. Czasem nudzi mnie monotonne powtarzanie wzoru, bo i obwód serwety trochę centymetrów już ma. Jednak dzielnie brnę do przodu i dotrwam do końca. :)

sobota, 9 lipca 2011

Jestem sobie ogrodniczka

Długo czekałam na ten dzień, żeby wreszcie zobaczyć, jak pięknie kwitnie hoja. Warto było! :)



A kilka dni temu powstały te oto kolczyki.

środa, 6 lipca 2011

Dziurawiec

Mam już bluzkę z pięknymi, rozszerzanymi rękawami. :) Zużyłam na nią trzy motki Peonii, a może i cztery... ale raczej trzy. :) Szydełka numer 2 i 3. Elementów 172 plus 4 połowy dołączone przy dekolcie, żeby był nieco okrąglejszy. Teraz zabieram się za wykończenie moich haftowanych maków. :)



piątek, 1 lipca 2011

Igła z nitką tańcują między książkami i codziennością

Dziś mogę pokazać to, czym nie mogłam się pochwalić zaraz po zrobieniu. Przesyłka dotarła do kogo trzeba, więc koniec z kryciem się po kątach. :) Do tego oto opakowania:



trafił ten oto naszyjnik:



Całości dopełniała kartka. Do jej wykonania wykorzystałam koronkę, cekiny, wycinanki i dużo suszonych roślin, co zresztą widać na załączonym obrazku. Bo ja taka zbieraczka jestem i jak mi się podoba jakieś ziele, to muszę je zasuszyć, przecież nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.



Kolekcję kolczykowych wzorów wzbogaciłam o dwa nowe pomysły. Ćwiczę moją frywolitkową kreatywność, chociaż czasem idzie to bardzo opornie.





Dużo czasu poświęcam czytaniu książek, chociaż po sesji podejrzewałabym siebie raczej o "książkowstręt", ale widać coś mi się odmieniło w tym roku i nie potrzebuję odpoczywać od natłoku tekstów pisanych. Polecam: "Całą jaskrawość" Edwarda Stachury - klasyka, myślę, że nie wymaga komentarza; "Czarny Wygon", część I - "Słoneczna Dolina", część II - "Starzyzna" autorstwa Stefana Dardy - powieści z lekkim powiewem grozy i tajemnicy, ciekawa, aczkolwiek niezbyt skoplikowana fabuła, takie "reader-friendly" powiedziałabym z braku lepszych słów. ;) Poza tym do listy utworów, którym warto poświęcić nieco uwagi dopisuję też "Obronę Sokratesa" Platona. Po zajęciach i egzaminie z historii filozofii mam ochotę brnąć w takie filozoficzne zawiłości.
Moja klawiatura napracowała się dzisiaj wystarczająco dużo, należy jej się odpoczynek! ;) A ja zagłebiam się w poetycki świat Steda.
Pozdrawiam!