Zofia to moja maszyna do szycia. Stała nieużywana od grudnia i wreszcie wraz z pierwszymi powiewami wiosny przyszedł czas na mój debiut w dziedzinie szycia (choć kiedyś udało mi się uszyć krótkie spodenki, ale było to naprawdę bardzo dawno temu i nie raczej nie chwaliłabym się nimi :-)). Prawdziwą przygodę z maszyną do życia zaczęłam od ozdobnych poszewek na poduszki. Poduszki same w sobie były już ozdobne, ale ponieważ są w ciągłym użytku, to, wiadomo, brudzą się, a przecież lepiej prać poszewki niż cale poduszki. :-)
Poszewki uszyłam z różowego materiału od lat leżącego w domu. Samo szycie zajęło mi niewiele czasu, bardziej czasochłonne były szydełkowe wstawki. Poduszki wykończyłam gotową taśmą z falbanką, a zamiast guzików przyszyłam wstążki.
Poduszka na poduszce niczym na babcinym tapczanie... :-)
Kokardy dodają poduszkom uroku i "osładzają" je. Bardzo mi się podoba taka odmiana od guzików. Poduszki pasowałyby z pewnością do dziewczęcego pokoju, ale zamiast tego rozbijają szarość łóżka i pasują do ścian.
Poszewki:
materiał: bliżej nieokreślony,
wstążki, taśma z falbanką;
wielkość: 57 cm x 37 cm.
Szydełkowe wstawki:
materiał: kordonek Madame Tricote Paris - Maxi,
col. 4651, 100 g/ 565 m,
100% bawełna;
wielkość: 37 cm x 12 cm;
wzór: motyw z bieżnika,
"Sabrina Robótki", zeszyt 1/ 2015.
Różu w tych poszewkach mnóstwo, więc zgłaszam je do wyzwania Szuflady: