To będzie wpis o tym, co zrobiłam po raz pierwszy przy okazji jednej robótki. A trochę tego było, uwierzcie mi.
1. Dlaczego chmurka? Przede wszystkim należy zacząć od pomysłu, nie mojego zresztą, w myśl którego miała powstać poduszka w kształcie chmurki. Każdy na pewno kiedyś rysował chmurkę - banalnie proste, prawda? Też tak myślałam. Jednak im większa chmurka, tym trudniej znaleźć taką o zadowalającym kształcie. Za którymś podejściem uzyskałam odpowiednią wielkość - 63 cm x 43 cm - i kształt. Nie pytajcie, dlaczego akurat takie wymiary - taki miałam rozmach ołówka po prostu.
W internecie widywałam chmurki z nóżkami i buziami, ale moją chmurkę ozdobiłam tylko delikatną kokardą. Moim zdaniem o buźce raczej nie mogło być mowy w przypadku materiału o takim wzorze.
2. Wypustki. No cóż, przed przystąpieniem do krojenia i szycia, napatrzyłam się w necie na poduszki o różnych wzorach i kształtach, szukałam inspiracji i porad, jak najlepiej się zabrać do tego "tworu". Natknęłam się na poduszki z wypustkami i uparłam się, że właśnie do tej poduszki je wykorzystam. Nie udało mi się wszyć ich na zakrętach, więc zostawiłam tam odrobinę materiału bez wypustek, ale na łukach bardzo ładnie się układają.
3. Stopka na zamku. I to w dodatku krytym. Oczywiście, nie ma nic szczególnego w zamku krytym. Jego wszywanie nie różni się niczym od wszywania zwykłego zamka. Ale nie pamiętam, żebym do czegoś wszywała zamek na mojej osobistej maszynie. A z pewnością nie wszywałam zamka przy użyciu stopki przeznaczonej do tego celu. Powiem Wam, że taka stopka to rewelacja! Bardzo ułatwia pracę i przyspiesza też, a wszywanie zamków wcale nie jest tak straszne, jak mi się wydawało, choć nie obyło się bez biegania po poradę do Mamy.
4. Moja twórczość radosna. Pierwszy raz się zdarzyło, że uszyłam poduszkę od początku do końca. Najpierw uszyłam wsypę, wypełniłam ją czymś w rodzaju kulki silikonowej i, rzecz jasna, uszyłam poszewkę. Takie rozwiązanie wydaje mi się praktyczniejsze niż szycie poduszki bez możliwości zdjęcia wierzchu. Ale wszystko zależy od rodzaju poduchy, tutaj akurat ten pomysł się sprawdził.
5. Klik, klik i do koszyka. Zwykle, a właściwie zawsze, materiały kupowałam w sklepach stacjonarnych. Tym razem przekonałam się do zakupów przez internet. Skorzystałam z oferty sklepu
materialki.pl i jestem bardzo zadowolona. Nie kupiłam tylko tego jednego kawałka materiału, zamówiłam ciut więcej - na zaś. Na niektóre nie mam jeszcze pomysłu, ale z pewnością coś wymyślę.
Nie obyło się bez pomocy Mamy i internetu. Namiętnie korzystałam z informacji zamieszczonych na stronie
www.adelaszyje.pl, którą polecam wszystkim zaczynającym swoje zmagania z maszyną do szycia.