Wszystkie prace zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Jeśli zdarza się inaczej - wyraźnie o tym informuję. Uszanuj to, proszę, i nie kopiuj, nie rozpowszechniaj zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez mojej zgody.

poniedziałek, 23 maja 2016

Kończ waść!...

Witajcie!

Wiosna pięknie maluje świat wokół nas, a u mnie szycie - pracuję nad kolejną stroną książeczki sensorycznej. Powoli zbliżam się do końca - do zszycia mam jeszcze trzy strony i wykończenie. Zamierzam się z tym wszystkim uporać w maju, ba, nawet w tym tygodniu! Wstydem byłoby przeciąganie tego dłużej... 


Uwagi domaga się też ogród i ogródek, choć w prace ogródkowe również zmierzają ku końcowi. Wygląd ogródka bardzo się zmienił, czekamy teraz aż trawa bardziej się zazieleni, choć już teraz widać efekt ogromnej pracy, jaką włożyliśmy w zmianę. Na parapecie także toczy się życie - pomidory jeszcze siedzą w skrzyneczkach, ale niebawem zostaną przesadzone. Sadzonki nie wyglądają zbyt imponująco, ale, uwierzcie mi, wyrosną z nich całkiem ładne krzaczki.


I jeszcze drobny akcent kwiatowy na balkonie - begonia już cieszy oczy, czekamy aż wzejdzie maciejka, której zapach bardzo lubię. A kiedy już wszystko w miarę ogarnę, z pewnością wygospodaruję taki wieczór lub poranek, kiedy będę mogła spokojnie usiąść na balkonie, włączyć internet i cieszyć się błogim, rodzinnym spokojem...


czwartek, 5 maja 2016

Szyję

Szyję. I żyję - chciałoby się dodać. Cały swój wysiłek skupiam na szyciu książeczki sensorycznej, jeśli tylko mam czas i kiedy tylko pozwala mi na to córeczka. Bardzo dobrze bawię się przy tej robótce. Często oglądam filmy prezentujące tego typu książki; szczególnie upodobałam sobie twórczość koleżanek zza wschodu. Do tej pory uszyłam dwie strony i teraz zatrzymałam się na szyciu drobiazgów do przylepiania, co zajmuje trochę czasu, ponieważ nie umiem zszyć ich na maszynie - są za małe.


Do szycia gotowe są już wszystkie strony - zaprojektowane, wykrojone, posegregowane. 


Uszyłam już słońce, chmurki i kilka innych drobiazgów.


Za to w dzierganiu komina panuje kompletny zastój... Zatrzymałam się na kilku rzędach i odłożyłam robótkę na bok, niech trochę poleży i nabierze mocy twórczej - teraz moim priorytetem jest książeczka.


Nie mam też chwili, żeby spokojnie usiąść i poprzeglądać Wasze blogi. Mam nadzieję, że mimo to zajrzycie tutaj czasem. Na pewno nadrobię zaległości.

środa, 13 kwietnia 2016

Artystyczny nieład

Jednak zanim dojdę do mojego nieładu, nie wiem, czy artystycznego, dziękuję Eli za śliczne drewniane podkładki, które dzisiaj do mnie dotarły, a które wygrałam w blog-hop candy Art-Piaskownicy. Wyglądają bardzo ładnie i chyba w najbliższym czasie, a na pewno dzisiaj, pozostaną zafoliowane. Muszę znaleźć dla nich odpowiednie miejsce. 


Wszystkie podkładki dokładnie obejrzałam z każdej strony. I choć nie piję kawy, to najbardziej zafascynowała mnie podkładka z napisem kawa ze względu na dużą ilość spękań na powierzchni; wygląda dzięki temu jak mapa.


~~//~~

Przejdźmy teraz do mojego nieładu, bo rzeczywiście zabałaganiłam sobie pokój prawie wszystkim, co w jakimś stopniu może mi się przydać do uszycia... książki. Tak, to jest moje wyzwanie rzucone mi przez Kasię. Zdecydowałam się podjąć zadania. Przygotowywałam się do niego od dłuższego czasu. Właśnie w tym celu próbowałam narysować moje wyobrażenia poszczególnych stron książki >>KLIK<< i potrzebowałam materiałów, o których pisałam jakiś czas temu  >>KLIK<<. 

Oczywiście wszystko zaczyna się od pomysłów i, rzecz jasna, w trakcie realizacji owe pomysły nieco się zmieniają. Na początek z przepastnych szafek mojej Mamy wygrzebałam tkaniny i resztki tkanin, które być może wykorzystam do szycia. Trochę się tego nazbierało, ale to nie wszystko, co chciałabym wyjąć i użyć. Resztę będę wygrzebywała na bieżąco, bo jednak w w pokoju toczy się życie i trochę przestrzeni potrzeba.



Zawsze pod ręką mam mój koszyk z nitkami i innym drobiazgami niezbędnymi do szycia. Teraz też nie obejdzie się bez sięgania po to czy tamto. Może jedynie tamborek do haftowania pozostanie bezużyteczny, ale instrukcja obsługi maszyny będę odkurzana co raz.


Nie obejdzie się bez pomocy Zosi, tylko najpierw muszę sprawdzić jej stan techniczny i naoliwić tu i ówdzie, żeby dobrze służyła i szyła bez zarzutu.


~~//~~

Poza tym, jeśli tylko mam jakiś "międzyczas", staram się nadrabiać Turniejowe zaległości i dziergam uparcie Jeweled cowl. Koraliki ułożyłam w innej kolejności i tego ułożenia będę się trzymać, i niezależnie od tego, czy będę zachwycona efektem czy też nie, skończę to, co zaczęłam. Nie chcę żeby ta robótka zamieniła się w ufoka.


A kiedy tylko jest w miarę ładna pogoda, nogi same rwą się do prac ogrodowych. Wykorzystuję nawet przerwy między jedną mżawką a drugą. Cóż, czas goni...

piątek, 8 kwietnia 2016

W bieli - część II

Wiecie już, co powstało jako pierwsza część zestawu >>KLIK<<. Pisałam też, że zamierzam zrobić kapelusik, i - najważniejsze - udało się. Tak więc powstał zestaw do chrztu - buciki i kapelusik/ czapeczka. Cieszę się, że zdążyłam na czas.




Nie miałam czasu wcześniej dodać wpisu, ale może to i dobrze, bo Art-Piaskownica niespodziewanie wyszła na przeciw moim obecnym zainteresowaniom proponując temat zabawy: Przyda się... dla dziecka. Moje szare komórki zaczęły prześcigać się w wymyślaniu, co mogłabym zrobić nie tylko mojemu dziecku. Zapewniam Was, że wachlarz pomysłów jest dość szeroki.


Tak wygląda cały zestaw.

Materiały: włóczka YarnArt Gold,
100g/ 400 m; col. 9362;
92% akryl, 8% poliester;
szydełko 1,75 mm.
Wymiary: buciki: długość stopy - 10 cm,
czapeczka: obwód - 44 cm.
Wzór: buciki - "Sabrina Buciki", 3/2015;
czapeczka - prawdopodobnie znaleziony na chomikuj.pl.



A skoro jesteśmy jeszcze przy Art-Piaskownicy, to miło mi donieść, że w ichnim candy wygrałam śliczne podkładki pod kubki i np. czajniczek >>KLIK<<. Bardzo się cieszę, że stanę się ich właścicielką i serdecznie zapraszam Was do odwiedzenia bloga Eli.

~~//~~

I jeszcze coś z innej beczki. Pisałam, że spruję? Sprułam. Ale spokojnie, otulacz powstanie - zaczęłam już wszystko od nowa. Tym razem inaczej rozłożyłam koraliki, nie będą już wrabiane gdzie popadnie, tylko według schematu, który rozrysowałam. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej; nie chcę utknąć na Lelewelu 1. Turnieju Dziewiarskiego 2016. 


~~//~~

Mój robótkowy zastój spowodowany jest także piękną pogodą, która pozwala mi niemal całymi dniami przebywać na dworze. A jest co robić dookoła. Czekam na deszczowy dzień, żeby zająć się czymś konkretnym w domu, ale póki co buszuję w ogródku. Chcę zmienić jego wygląd, bo strasznie nam się zapuścił ostatnimi czasy... Po trzech dniach zmagań ze szpadlem, gracą i grabiami widać już pierwsze efekty. Jak skończę, to zapewne pokażę, jak wiele można zmienić w ciągu kilku dni, a tymczasem pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za odwiedziny.

czwartek, 31 marca 2016

W bieli - część I

Sukienka już jest, płaszczyk też, nie wspominając o innych niezbędnych drobiazgach. A wszystko to w bieli, bo niedługo będziemy nieść naszą córeczkę do chrztu. Nie mogło obyć się bez akcentów robótkowych - butków i kapelusika. Buciki są już gotowe, pozostaje tylko zrobienie czapeczki, do której już wybrałam wzór, więc powinno pójść szybko.

Butki pięknie mienią się w świetle słonecznym; musicie uwierzyć mi na słowo, bo nie umiałam oddać tego na zdjęciach. A wszystko to za sprawą włóczki YarnArt Gold.


Początkowo zamierzałam połączyć biel z jakimś mocniejszym akcentem kolorystycznym, jednak zupełnie nie potrafiłam dobrać koloru i ostatecznie postawiałam na delikatne pastelowe odcienie - róż i ecru. Myślę, że takie połączenie wygląda zdecydowanie lepiej niż moje wcześniejsze pomysły. Poza tym wszystko wydawało się inne, kiedy nie miałam przed sobą sukienki. I choć nie ma na niej żadnych akcentów kolorystycznych, to delikatniejsze kolory lepiej do niej pasują.




Materiały: włóczka YarnArt Gold,
100 g/ 400 m; col. 9362;
92% akryl, 8% poliester;
szydełko 1,75 mm.
Wzór: "Sabrina Buciki", 3/2015.

Buciki zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - Przyda się... na nogi.



I jak zapewne zauważyliście w tytule - ciąg dalszy nastąpi...

Pisanka, metryczka i szal

Tuż przed świętami udało mi się zrobić jeszcze jedną decoupage'ową pisankę. Tym razem zainspirowały mnie reliefy, co delikatnie wykorzystałam do ozdobienia pisanki.



Do zrobienia reliefów użyłam kleju introligatorskiego, bo akurat to miałam pod ręką. Zresztą jest to jeden ze sposobów, o którym przeczytałam tutaj >>KLIK<<. Moje reliefy nie są przecierane - po wyschnięciu białej farby delikatnie pomalowałam je zieloną. 

Z pewnością wykorzystam reliefy w innych pracach, ponieważ prezentują się bardzo dekoracyjnie i wcale nie są skomplikowane w robieniu. 



Reliefy to 13. krok, a mój drugi, w nauce decoupage >>KLIK<<.


Pisankę zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - Jajko.


Przed świętami zdążyliśmy również oprawić metryczkę i teraz prezentuje się ona tak:


Przybyło także trochę szala, ale niewiele. Zastanawiam się nad spruciem i ponownym rozpoczęciem - wyrobiłam już może z połowę włóczki i kończą mi się koraliki, poza tym nie podoba mi się ich układ, teraz ułożyłabym je inaczej...




poniedziałek, 21 marca 2016

Kartka i planów wiele

W tym roku wyjątkowo darowałam sobie przygotowywanie kartek wielkanocnych. Swoją uwagę tym razem skupiłam na większych pracach i na kartki już zabrakło czasu. Ale tak dla zasady zrobiłam jedną karteczkę.


Do zrobienia kartki wykorzystałam papierowe serwetki, przyklejając je do bloku technicznego przy użyciu folii spożywczej. To sprawdzony i szybki sposób na wykonanie jakiejkolwiek kartki.


Kartka jest mała, ma wielkość zwykłej pocztówki. 


Kartkę zgłaszam do wyzwania Art-Piaskownicy - Jajko.


Poza tym przybywa otulacza, powoli, ale prace idą do przodu. Przesuwanie koralików nie sprawia już żadnych problemów, wzór jest bajecznie prosty, więc wszystko robi się z pamięci. Nic, tylko siedzieć i dziergać!


Przybywa także pomysłów i materiałów do ich realizacji. I cóż z wykorzystania zalegających włóczek, kiedy na ich miejsce pojawiają się następne?... Tiul, materiał i rzepy przydadzą się do CZEGOŚ, z kordonków zamierzam zrobić serwetkę lub małe serwetki, a z włóczki powstanie coś na małą główkę i małe nóżki.




sobota, 19 marca 2016

7. roczek Art-Piaskownicy

Oddawanie się pasji jest ważniejsze niż sama pasja. 
Daj się czemuś pochłonąć bez reszty. 
Włóż całe serce. 
Doskonal się i ćwicz. 
Nigdy się nie poddawaj. 
Właśnie na tym polega spełnienie. 
To jest prawdziwy sukces.


Z okazji siódmych urodzin DT Art-Piaskownicy przygotował candy >>KLIK<<. Moja przygoda z wyzwaniami Art-Piaskownicy zaczęła się na dobre w tym roku. Muszę przyznać, że niesamowicie mnie inspirują, choć nie zawsze zdążam wykonać wyznaczone zadania. Lubię tam zaglądać i nakręcać mój robótkowy motorek. :-)

wtorek, 15 marca 2016

Metryczka

Pierwszy raz odważyłam się zrobić metryczkę. Było to bardzo ważne przedsięwzięcie, ponieważ robiłam ją mojej córce, więc metryczka musiała być nieco wyszukana. Działałam także pod presją czasu, zależało mi, aby projekt został zakończony przed świętami. Poświęciłam mu kilka późnych wieczorów i wczesnych poranków, kiedy nasze Maleństwo smacznie spało. Jestem zadowolona z efektu końcowego. Dziś metryczka poszła do oprawy.


Bardzo spodobały mi się kotki, których schematy są zamieszczone w "Igłą Malowane" (zeszyt 2/6, kwiecień 2015), dlatego postanowiłam wykorzystać jednego z nich. I rzeczywiście po wyhaftowaniu kotek wygląda znakomicie.


A tak wygląda całość, dość słusznych rozmiarów - 36 cm x 39 cm. Po oprawieniu te wymiary zapewne nieco się zmienią. Skorzystałam również z generatora tekstu (darmowego), który znajdziecie na stronie Coricamo. Z wyżej wymienionego czasopisma wykorzystałam także kwiatki. Do haftowania użyłam muliny Ariadna. Do metryczki przykleiłam jedno z pierwszych zdjęć zrobionych jeszcze w dniu narodzin.


Zdaję także krótką relację z dziergania otulacza. Przybyło niewiele, ale wszystko działo się kosztem metryczki, więc teraz powinno pójść nieco szybciej. Dobrze, że w Turnieju Dziewiarskim nie ma narzuconych terminów. :-) Opanowałam już przesuwanie koralików w taki sposób, aby nie rwać srebrnej nitki - sprawiło to, że szal robi się dużo przyjemniej.


poniedziałek, 7 marca 2016

Plany w trakcie realizacji

Zanim przejdę do robótkowych planów, które poczyniłam, pokażę moje pierwsze decoupage'owe pisanki. Jeszcze nie wiem, w jaki sposób będą zdobiły dom i gdzie je umieszczę, i jaka będzie ich ostateczna forma (zapewne otrzymają jeszcze kokardki, zobaczymy...). Nie są na pewno ostatnimi pisankami wykonanymi tą techniką, ale żeby zrobić więcej, muszę wyprodukować trochę wydmuszek. Tak, tak, nie kupiłam styropianowych jajek, ozdabiam decoupage'm wydmuszki - zasady te same, wszystko dobrze się trzyma. Nie wiem, jak długo przetrwają takie pisanki,  myślę, że kilka Wielkanocy przetrzymają. Nie są dokładnie pomalowane białą farbą i widać prześwitujący naturalny kolor skorupki. Taki efekt był zamierzony.


Planów robótkowych na marzec jest mnóstwo, co zresztą widać na pasku bocznym bloga.

Zdecydowałam się przystąpić do Turnieju Dziewiarskiego 2016, a to zobowiązuje. Jedno zadanie wykonałam i w sobotę rozpoczęłam zmagania z następnym. Tym razem mam do wykonania coś do otulenia szyi. Wybrałam projekt autorstwa Sachiko Uemura - Jewled Cowl, który mam już od dawna w kolejce na Raverly, i jest to mój ostatni punkt w kolejce, co oznacza, że niedługo będę mogła dodawać następne. :-)

Jak widać na załączonym obrazku nie użyłam tylu koralików, ile jest sugerowanych we wzorze. Moje są większe i jest ich znacznie mniej. Podoba mi się wersja oryginalna, jednak przy połyskującej włóczce wolałam zachować nieco skromności i obecność koralików zaakcentować jedynie delikatną czerwienią. Na początku miałam mały problem z przesuwaniem koralików, które przerywały srebrną nitkę, jednak już sobie z nim poradziłam. Teraz przeciągam koraliki na mocno naciągniętej włóczce i wszystko gładko przechodzi.

Włóczka też już odleżała swoje. Kupiłam ją, jak się okazuje, w ubiegłym roku na potrzeby tego projektu >>KLIK<< . Jak zwykle kupiłam motek więcej - tak na wszelki wypadek. A ponieważ zajmuję się dość intensywnie wykorzystywaniem zapasów włóczkowych i wszelakich innych, więc mój wybór padł na YarnArt Gold. 



Kolejnym ważnym zadaniem jest metryczka. Zakupiłam już brakujące kolory muliny, wybrałam wzory z gazetki, którą widzicie na zdjęciu, teraz pozostaje już tylko zacząć haftowanie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zajmowałam się haftem krzyżykowym... Musiało to być dawno, dawno temu. Zapewne przy haftowaniu mojego ufoka, który cierpliwie czeka na swoją kolej i w tym roku na pewno(!!!) musi zostać skończony. 


Gromadzę także materiały na ten projekt, co go ciut pokazałam w poprzednim wpisie. Nie będę pisała, co to jest, chyba że sama zachwycę się swoją pracą - wtedy uchylę rąbka tajemnicy i pochwalę się na blogu. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to będę bardzo z siebie zadowolona.

Jestem dziś zaskoczona tym, jak dużo udało mi się napisać w jednym wpisie. Mam nadzieję, że utrzymam taką formę. Już od dawna chciałam trochę bardziej się "otworzyć", jednak nie jak dotąd nie wychodziło mi to najlepiej. Może tym razem się uda?...